Zbyt dużo indywidualnych błędów w drugiej połowie. Tomasovia – Resovia Rzeszów 1:5

Ostatni mecz kontrolny rozegrali wczoraj piłkarze Tomasovii, którzy zmierzyli się z ligowym rywalem Resovią Rzeszów. Generalna próba przed rozgrywkami ligowymi nie wypadła zbyt optymistycznie, ponieważ goście odnieśli zdecydowane zwycięstwo, choć po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, iż tomaszowianie mogą przegrać tak wysoko.

Dosyć długo ważyły się losy miejsca rozegrania tego spotkania, ponieważ decyzja zapadła dopiero w dniu meczu, czyli w sobotę, przez co nie byliśmy w stanie poinformować z odpowiednim wyprzedzeniem sympatyków Tomasovii o miejscu meczu. Ostatecznie mecz kontrolny został rozegrany na płycie głównej tomaszowskiego stadionu.

Pierwsza połowa miała wyrównany przebieg, choć mecz bardzo dobrze rozpoczął się dla naszego zespołu, bo już w 19 minucie tomaszowianie wyszli na prowadzenie. Wszystko za sprawą bardzo dobrego podania w pole karne ze skrzydła Marcina Żurawskiego wprost do Ireneusza Barana, a ten nie namyślając się oddał strzał z pierwszej piłki, po którym piłka wylądowała w bramce rzeszowian. Jak się potem okazało były to miłe złego początki. Goście do wyrównania doprowadzili w 30 minucie, kiedy to po wyrzucie z autu piłkę przyjął Konrad Domoń, który bardzo ładnym i precyzyjnym uderzeniem w długi rób tomaszowskiej bramki pokonał Michała Gorala. Takim wynikiem po niezłej grze z obu stron zakończyła się pierwsza połowa i tak jak wspomnieliśmy na wstępie nic nie zapowiadało, że rywale mogą odnieść tak wysoką wygraną.

Niestety gra w drugiej połowie tomaszowianom się nie układała, by nie powiedzieć, że posypała się jak domek z kart. Już w 63 minucie podopieczni trenera Szymona Szydełko objęli prowadzenie w meczu, gdy po dośrodkowaniu w pole karne z rzutu wolnego piłkę w swojej szesnastce dotknął ręką Michał Skiba i prowadzący mecz arbiter z Zamościa Piotr Burak nie miał innego wyjścia jak odgwizdać rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Konrad Domoń. Nadzieje na korzystny wynik prysły w 70 minucie, gdy po wrzutce w pole karne piłkę głową do siatki Tomasovii skierował niepilnowany Adrian Mołdoch. Piłkarze Resovii poszli za ciosem, ponieważ 120 sekund później zdobyli czwartego gola, Ireneusz Baran przy próbie wybicia piłki sprzed swojego pola karnego i oddalenia zagrożenia pechowo trafił w nogę Kamila Antonika, przez co futbolówka wpadła do bramki obok zdezorientowanego golkipera „niebiesko-białych”. Ten sam zawodnik niepilnowany w polu karnym zakończył festiwal strzelecki w 90 minucie posyłając futbolówkę do bramki naszego zespołu zapewniając tym samym wysokie zwycięstwo swojej drużynie, choć z przebiegu meczu jest ono nieco za wysokie co nie zmienia postaci rzeczy, że całkowicie zasłużone.

Wczorajszym meczem z Resovią piłkarze Tomasovii zakończyli cykl spotkań kontrolnych i przed nimi już w najbliższą sobotę mecz ligowy z liderem rozgrywek Motorem w Lublinie. Spotkanie zostanie rozegrane na „Arenie Lublin” o godz. 19:00.

Tomasovia Resovia 1:5 (1:1)
bramki: Baran 19 – Świst 30′, Domoń 63′ (karny), Mołdoch 70′,Antonik72′, Antonik 90′

 

Tomasovia: Goral – Wróblewski, Lasota, zawodnik testowany I, Skiba – Śrótwa, Orzechowski, Żurawski, Baran, Szuta – Iwanicki oraz Oznański, Melnyczuk, Ratyna.