Wysoka porażka. Tomasovia – Avia Świdnik 0:4

Przedostatni mecz na własnym boisku w sezonie 2015/16 rozegrali wczoraj piłkarze Tomasovii, którzy podejmowali Avię Świdnik. O ile los naszego zespołu jest dawno przesądzony, o tyle świdniczanie musieli odnieść zwycięstwo, które przybliżyłoby ich do zachowania statusu III ligowca. Ta sztuka im się udała, ponieważ podopieczni Jacka Ziarkowskiego pokonali nasz zespół, aż 4:0.

Od pierwszego gwizdka arbitra tomaszowianie obrali wariant mocno defensywny co zmusiło zespół Avii do gry pozycyjnej. Atak pozycyjny nie jest mocną stroną polskich zespołów nic więc dziwnego, że piłkarze gości potrzebowali nieco czasu, by przystosować się do takiego stylu gry Tomasovii. Pierwsze minuty to spokojna gra z obu stron głównie w środkowej strefie boiska. Na pierwszą groźną akcję garstka najwierniejszych kibiców „niebiesko-białych” musiała poczekać do 14 minuty, kiedy to piłkę przed polem karnym otrzymał Marcin Byszewski i oddał strzał w środek bramki, jednak na posterunku był Maksym Wadach. Minutę później zrobiło się bardzo niebezpiecznie w polu karnym tomaszowian, gdzie znalazł się Bartłomiej Mazurek, lecz na szczęście jego uderzenie zostało zablokowane przez Arkadiusza Smołę. Jednak już trzy minuty później piłkarze Avii znaleźli sposób na defensywę Tomasovii i wyszli na prowadzenie. Po składnej akcji Wojciech Białek zagrał piłkę na 18 metr do niepilnowanego Bartłomieja Mazurka, a ten oddał silny precyzyjny strzał, po którym piłka otarła się jeszcze o słupek i wpadła do bramki obok będącego bez szans na obronę Maksyma Wadacha.

W 21 minucie mógł, a nawet powinien być remis. Bardzo dobrym podaniem w tzw. uliczkę do Krzysztofa Zawiślaka popisał się Tomasz Kłos, ale najlepszy strzelec naszego zespołu będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości Konradem Zacharskim nie potrafił umieścić piłki w siatce strzelając wprost w bramkarza. W 33 minucie strzału z ponad 30 metrów spróbował Sebastian Orzędowski, ale jego uderzenie było w środek bramki i golkiper tomaszowian pewnie chwycił piłkę w swoje bramkarskie rękawice. Gdy boiskowy zegar wskazywał 35 minutę uderzenia z około 25 metrów spróbował Tomasz Kłos, lecz była to próba nieudana i piłka poszybowała wysoko nad bramką. Bardzo niebezpiecznie pod bramką Tomasovii zrobiło się w 37 minucie, gdy uderzenie na bramkę z 18 metrów oddał Mateusz Wołos na szczęście futbolówka poszybowała nad bramką. Na tym emocje się w pierwszej połowie skończyło i na skromnym, ale zasłużonym prowadzeniu byli piłkarze Avii.

Druga połowa rozpoczęła się od śmielszych ataków Tomasovii. W 53 minucie piłkę w pole karne wstrzelił na dalszy słupek Wojciech Gęborys, jednak nadbiegający Przemysław Orzechowski był zbyt daleko, by zdążyć do piłki. Dosłownie minutę później wspomniany Przemysław Orzechowski oddał silny niebezpieczny strzał pod poprzeczkę bramki Avii, lecz znakomicie w swojej „świątyni” spisał się Konrad Zacharski. W odpowiedzi w 60 minucie bardzo dobra i szybka kontra rywali , podczas której Adam Nowak próbował zagrać piłkę do zamykającego akcję Bartłomieja Mazurka, lecz utracie niemal pewnego gola zapobiegł swoją interwencją Paweł Piątkowski. Piłkarze Avii znakomitą sytuację na podwyższenie rezultatu mieli w 75 minucie. Po szybkim wyrzucie z autu w pole karne Tomasovii Bartłomiej Mazurek przewrotką zagrał piłkę do Wojciecha Białka, a ten oddał uderzenie, po którym fantastyczną paradą kto wie może nawet sezonu popisał się Maksym Wadach. Nad stadionem w Tomaszowie zbierały się czarne chmury burzowe jak się potem okazało zbierały się one też nad naszym zespołem.

Gracze ze Świdnika w ostatnich 10 minutach zdobyli, aż trzy gole. Pierwszy z nich padł w 82 minucie, kiedy to z boku piłkę w pole karne wstrzelił Marcin Byszewski wprost do Bartłomieja Mazurka, a ten łatwo uwolnił się od Damiana Misztala i tylko dostawił nogę, by piłka mogła wpaść do bramki. Na kolejnego gola kibice czekali do 88 minuty i niestety po raz kolejny zdobyli go goście. Piłkę na rzecz Bartłomieja Mazurka stracił w środku boiska Damian Misztal, po czym poszła kontra drużyny Avii, po której Adam Nowak dograł piłkę w polu karnym Wojciechowi Białkowi, a ten z bliskiej odległości pewnie podwyższył rezultat. Festiwal strzelecki podopieczni trenera Ziarkowskiego zakończyli w pierwszej z doliczonych minut, kiedy to na bramkę z 5 metrów uderzał Wojciech Białek, lecz został zablokowany przez Arkadiusza Smołę piłka spadła jeszcze pod nogi Adama Nowaka, który będąc na 11 metrze uderzył z futbolówkę z woleja i tym samym ustalił końcowy rezultat meczu.

Już pojutrze w sobotę rozegrana zostanie XXXIII kolejka spotkań, podczas której piłkarze Tomasovii wybiorą się do dalekiego Radzynia Podlaskiego na mecz z miejscowymi Orlętami.

***

Tomasovia Avia Świdnik 0:4 (0:1)
bramki: Mazurek 17′, 82′, Białek 88′, Nowak 90′

 

Tomasovia: Wadach – Piątkowski (80′ Mazurkiewicz), Wróblewski (60′ Lasota), Smoła, Skiba, Orzechowski, Gęborys (70′ Iwanicki), Misztal, Szuta, Kłos, Zawiślak.

 

Żółte kartki: Wróblewski, Kłos, Misztal – Oziemczuk

 

Sędziowie: Paweł Sitkowski (główny), Karol Walczuk, Piotr Jamrowski (asystenci) – KS Biała Podlaska

 

Widzów: 150