„Równa forma wyjazdowa”. Orlęta Radzyń Podlaski – Tomasovia 1:0

- tomasovia4042015 20150404 2065787668

 

W ramach XXIII kolejki III ligi lubelsko-podkarpackiej piłkarzom Tomasovii wypadł daleki wyjazd do Radzynia Podlaskiego, by zmierzyć się o ligowe punkty z miejscowymi Orlętami. Niestety, piłkarze trenera Jana Złomańczuka nie sprawili sobie oraz swoim kibicom prezentu świątecznego, ponieważ ponieśli trzecią wyjazdową porażkę i to w takim samym stosunku jak w dwóch wcześniejszych,czyli 0:1.

 

Gdy spotykają się jedna z czołowych drużyn rozgrywek oraz zespół walczący o utrzymanie, to nie jest jakoś specjalnie trudno wskazać faworyta i byli, nim gospodarze, a więc Orlęta. Podopieczni trenera Damiana Panka od pierwszego gwizdka arbitra ruszyli ostro do przodu chcąc jak najszybciej zdobyć prowadzenie, które ustawiłoby, im mecz na dalsze długie minuty. Już w 1 minucie meczu zrobiło się bardzo niebezpiecznie pod bramką tomaszowian, kiedy to ze skrzydła piłkę w pole karne do Adisona wstrzelił Patryk Szymala, jednak uderzenie tego pierwszego na szczęście nie trafiło do bramki. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później znowu dała o sobie znać wspomniana dwójka. Po niedokładnym wybiciu piłki głową przez Łukasza Chwałę futbolówkę głową Adisonowi zgrał Patryk Szymala i Brazylijczyk znalazł się w doskonałej okazji do zdobycia gola, lecz po jego silnym uderzeniu Łukasz Bartoszyk zdołał musnąć piłkę, dzięki czemu gospodarze wywalczyli, zaledwie rzut rożny. Niewykorzystane okazje miejscowych mogły się zemścić w 5 minucie meczu, gdy po wrzutce w pole karne Marcina Żurawskiego główkował Kamil Groborz niestety piłka po jego uderzeniu wylądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Krzysztofa Stężałę i wszystko skończyło się na strachu zgromadzonej radzyńskiej publiczności. W 10 minucie chwila grozy, bowiem w walce o piłkę zderzyli się przy linii bocznej Piotr Joniec i Witalij Melnychuk. Gorzej skończyło się to dla piłkarza Tomasovii, który z obandażowaną głową opuścił boisko, a w jego miejsce na murawie zameldował się Damian Szuta. Przy okazjo uspokajamy naszemu obrońcy na całe szczęście nic się poważnego nie stało. Gdy boiskowy zegar wskazywał 17 minucie piłkarze Orląt rozegrali rzut wolny po, którym piłka dotarła do wspomnianego Witalija Melnychuka, ale jego uderzenie z 18 metrów pewnie wybronił nasz golkiper.

 

Orlęta.R.P - Tomasoviafoto: orleta-spomlek.pl – Marek Mitura

 

Na kolejne zagrożenie pod bramką Tomasovii nie było trzeba długo czekać, bo, zaledwie minutę. Wtedy to po bardzo dobrej kombinacyjnej akcji futbolówka dotarła do bardzo aktywnego w pierwszej części Patryka Szymali, a ten zdecydował się na chytre uderzenie, jednak znów na posterunku był Łukasz Bartoszyk. Piłkarze trenera Panka ani myśleli, by zniechęcać się do dalszych ataków na bramkę tomaszowian i już w 21 minucie mieli następną znakomitą okazję bramkową, ale tym razem Rafał Borysiuk z 13 metrów posłał piłkę bardzo wysoko nad bramką. Po kwadransie zdecydowanej przewagi gospodarzy z boiskowego snu obudzili się wreszcie tomaszowianie. W 24 minucie znakomitym podaniem do Marcina Żurawskiego popisał się jeden z najlepszych piłkarzy w naszym zespole Kamil Groborz , po, którym to podaniu ten pierwszy wpadł w pole karne, ale nie wiedział za bardzo co ma dalej zrobić, więc obrońcy Orląt skorzystali z tej okazji wybijając futbolówkę poza linię boczną boiska. Siedem minut później z rzutu wolnego nieopodal pola karnego rywali dośrodkowywał Igor Paskiv, ale piłka nie dotarła na głowę Michała Skiby i bramkarz gospodarzy ja przechwycił. Bardzo ładną dwójkową akcję przeprowadzili w 35 minucie Ireneusz Baran i Marcin Żurawski , lecz ten drugi w pewnym momencie nie poszedł za akcją, która ostatecznie spaliła na panewce. Na tym emocje się zakończyły podczas pierwszej połowy i „niebiesko-biali” mogli się cieszyć z remisu.

 

- tomasovia4042015 20150404 1732910058

foto: orleta-spomlek.pl – Marek Mitura

 

Druga część gry rozpoczęła się, tak jak pierwsza, a więc od ataków gospodarzy. W 48 minucie Adison wbiegł z piłką w pole karne, gdzie zdołał oddać strzał, który, jednak zdołał wybronić nasz bramkarz futbolówkę wybił jeszcze przed pole karne Łukasz Chwała, a tam dopadł do niej Marek Leszkiewicz, który przymierzył z około 25 metrów, lecz piłka poszybowała nad bramką naszego zespołu. Ten sam zawodnik był autorem zagrożenia z 51 minuty, gdy z łatwością ograł Łukasza Chwałę i oddał strzał, po, którym piłka minimalnie minęła dalszy słupek tomaszowskiej bramki. Odpowiedź podopiecznych trenera Złomańczuka nastąpiła w 55 minucie, gdy po dalekim wyrzucie piłki przez Kamila Groborza ta znalazła się pod nogami Igora Paskiva, a ten z 11 metrów trafił w stojącego na środku swojej bramki Krzysztofa Stężałę. Kluczowa akcja dla całego meczu miała miejsce w 68 minucie meczu. Najpierw po dośrodkowaniu Marka Leszkiewicza omal do własnej bramki nie trafił Łukasz Chwała tym razem skończyło się, jednak na strachu, lecz nie na długo. Ten sam zawodnik Orląt dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie przedłużył ją głową Adison, a Adrian Zarzecki dokończył tylko dzieła umieszczając piłkę głową w siatce Łukasza Bartoszyka. W 72 minucie groźnie z linii pola karnego strzelał Tomasz Ryczek, który na murawie zameldował się pięć minut wcześniej, jednak jego uderzenie okazało się niecelne. Dziesięć minut później po rzucie wolnym i dwukrotnym dośrodkowaniu w pole karne dobrą pozycję do strzału miał Igor Paskiv, ale uderzył zbyt lekko i mało precyzyjnie, by mógł pokonać golkipera Orląt. Gospodarze chcieli zakończyć mocnym akcentem spotkanie i jeszcze raz Adison spróbował indywidualnej akcji, lecz jedyne co zyskał po swoim uderzeniu to jedynie rzut rożny. Lubelski arbiter pan Karol Iwanowicz przedłużył mecz o trzy minuty, ale tomaszowianie nie byli w stanie stworzyć poważniejszego już zagrożenia i ponieśli tym samym trzecią wiosną zasłużoną porażkę, która pewnym i wyrównanym krokiem zbliża się do bram IV ligi lubelskiej.

 

Orlęta Radzyń Podlaski – Tomasovia 1:0 (0:0)

bramka: Zarzecki 68′

Tomasovia: Bartoszyk – Bojarczuk, Chwała, Joniec (12′ Szuta), Skiba – Karwacki, Paskiv, Baran (61′ Konopa), Misztal, Żurawski – Groborz

 

Żółte kartki: Borysiuk – Bojarczuk, Paskiv

 

Sędzia: Karol Iwanowicz (główny), Piotr Boryca, Maciej Różyński (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 300