[the_ad_group id="53"]

Druga z rzędu porażka. Lublinianka Lublin – Tomasovia 1:0

Drugiej porażki z rzędu doznali w Wielką Sobotę piłkarze Tomasovii. Podopieczni trenera Marka Sadowskiego nie sprostali tym razem w Lublinie, broniącej się przed degradacją Lubliniance, przegrywając 0:1.

Do sobotniej potyczki tomaszowianie przystępowali osłabieni brakiem ich kapitana Damiana Szuty, który musiał odpokutować karę za nadmiar żółtych kartek. Jednak do składu powrócił Patryk Słotwiński, który nie mógł zagrać z Janowianką Janów Lubelski, więc sympatycy naszego zespoły zapewne liczyli, że to właśnie ten zawodnik poprowadzi „niebiesko-białych” do zwycięstwa. Jak się potem okazało, nic takiego nie miało miejsca i Tomasovia opuszczała stolicę Lubelszczyzny bez zdobyczy punktowych.

Nieliczna widownia, która postanowiła obejrzeć na żywo ten pojedynek, nie była zbyt rozpieszczana przez piłkarzy obu drużyn. To był typowy mecz walki zazwyczaj w strefie środkowej boiska, a tego co kibice lubią najbardziej, czyli okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Mimo to, to podopieczni trenera Sadowskiego mogli wyjść na prowadzenie Wszystko za sprawą Macieja Żeruchy, który w 19 min wykonywał rzut wolny, ale piłka po jego uderzeniu z około 30 metrów trafiła tylko w górną część poprzeczki. Miejscowi odpowiedzieli w 35 min, kiedy to w dobrej sytuacji w polu karnym znalazł się Maciej Misiurek, lecz na szczęście piłka po jego uderzeniu i rykoszecie minęła światło bramki. W pierwszej części gry warta jest odnotowania jeszcze jedna sytuacja z 45 min. Wtedy to Przemysław Orzechowski zagrał futbolówkę na prawo do Oskara Lasoty, a ten będąc w szesnastce gospodarzy, oddał strzał, po którym piłka trafiła tylko w boczną siatkę bramki Lublinianki.

foto: Krzysztof Basiński / Dziennik Wschodni

Druga połowa meczu nie była wcale lepsza od tej pierwszej, ale różnica polegała na tym, że widzowie zobaczyli gola, który jak się potem okazało, był decydujący dla losów całego spotkania. Niestety tego gola zdobyli przeciwnicy, czyli Lublinianka Lublin. W 51 min miejscowi wykonywali korner, po który zakotłowało się w polu karnym Tomasovii, w końcu po kolejnej wrzutce i nieudanej interwencji Karola Krawczyka piłka znalazła się pod nogami Przemysława Zbiciaka, a ten bez problemów posłał ją do siatki. W tym momencie stało się jasne, że tomaszowianie jeśli chcą powalczyć o jakieś punkty w tym starciu, to muszą zagrać odważniej i się odsłonić, co dawało Lubliniance szanse do kontrataków. Po jednej z takich akcji właśnie w sytuacji sam na sam z Karolem Krawczykiem znalazł się Jarosław Milcz, jednak piłka po jego uderzeniu minęła minimalnie dalszy słupek bramki, co spotkało się z jękiem zawodu miejscowych kibiców.

W 87 min piłkarzom Tomasovii niewiele zabrakło do tego, by doprowadzić do remisu. Po rzucie wolnym i dośrodkowaniu Patryka Słotwińskiego w pole karne groźnie główkował Denys Lavriienko, ale zmierzającą do bramki gospodarzy futbolówkę zdołał wyeksponować na rzut rożny jeden z obrońców. Na koniec wyśmienitą okazję do podwyższenia rezultatu mieli lublinianie. W 89 min arbiter meczu uznał, że faulowany w polu karnym przez Mateusza Kurzępę był Patryk Knapp i Lublinianka wykonywała rzut karny. Piłkę na „wapnie” ustawił sobie Jarosław Milcz, lecz piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. Tym samym „niebiesko-biali” ponieśli drugą z rzędu porażkę, zaś gospodarze odnieśli trzecie z rzędu wiosenne zwycięstwo. Chęci, ambicji i zaangażowania naszym piłkarzom odmówić nie można, ale tego dnia nie mieli oni zbyt dużo do zaoferowania w grze ofensywnej, a zwyciężyła drużna, do której tak jak podczas meczu z Janowianką, po raz kolejny uśmiechnęło się piłkarskie szczęście.

Miejmy nadzieję, że w kolejnym spotkaniu piłkarze Tomasovii udowodnią, że te dwie ostatnie porażki to tylko mała zadyszka, a nie jakichś większy kryzys. Zadanie nie będzie łatwe, bo do Tomaszowa Lubelskiego przyjedzie 5 zespół w tabeli Start 1944 Krasnystaw, który w ostatnich czasach wyjątkowo, jak to się mówi, nie leży naszej drużynie.

 

Lublinianka Lublin – Tomasovia 1:0 (0:0)

bramka: Zbiciak 51′

 

Tomasovia: 99. Krawczyk – 5. Błajda (7. Kurzępa 56′), 17. Piatnoczka, 2. Łuczkowski, 3.Lavriienko – 9. Orzechowski (8. M.Szuta 64′), 6.Słotwiński, 15. Krosman (14. Sienkiewicz 68′), 20. Żerucha, 11. Mishchenko – 19. Lasota

 

Żółte kartki: Skrzypek – Mishchenko, Orzechowski, Słotwiński

 

Sędziowie: Sylwester Wuczko (główny), Mateusz Pizoń i Rafał Czubiel (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 100 ( w tym kilka osób z Tomaszowa Lubelskiego)

Foto: Krzysztof Basiński / Dziennik Wschodni