Zwycięstwo na miarę 4 miejsca po rundzie jesiennej. Tomasovia – Kłos Chełm 2:1

Wczoraj piłkarze IV -ligowej Tomasovii rozegrali zaległe spotkanie z XIII kolejki, gdzie ich przeciwnikiem był Kłos Chełm. Przypomnijmy, że mecz ten miał zostać rozegrany 28 października, jednak niespodziewane anomalie pogodowe sprawiły, że ten pojedynek w pierwotnym terminie było trzeba odwołać.

Wczorajszy pojedynek zapowiadał się bardzo interesująco, ponieważ obie drużyny walczyły o to, by zakończyć rundę jesienną na 4 miejscu i jednocześnie umocnić się w ścisłej czołówce ligowej. Zwycięsko z tej potyczki wyszli tomaszowianie, choć nie był to spacerek dla podopiecznych trenera Marka Sadowskiego. Piłkarze Kłosa udowodnili, że ich zaskakujące wyniki z obecnego sezonu i wysokie miejsce, jak na nich nie są dziełem przypadku. Szczególnie mowa tu o pierwszej połowie, w której tomaszowscy kibice obejrzeli dwa gole. Pierwszy z nich padł już w 9 minucie, po akcji, w której Ireneusz Baran przerzucił piłkę z lewego skrzydła na przeciwległą stronę do Marcina Żurawskiego ten, pobiegł pod końcową linię, gdzie chciał zagrać futbolówkę do nadbiegającego Tomasza Kłosa, lecz uczynił to tak, że ta ku zaskoczeniu wszystkich znalazła się w bramce rywali.

 

Radość z prowadzenia trwała zaledwie dwie minuty, ponieważ w 11 piłkarzom Kłosa udało się doprowadzić do wyrównania. Wszystko zaczęło się od złego wybicia piłki przez Damiana Szutę, po którym goście ją przechwycili, a następnie Łukasz Drzewicki, wyłożył futbolówkę, jak na tacy Patrykowi Gierczakowi, który mając przed sobą tylko bramkarza Karola Krawczyka pewnie, trafił do tomaszowskiej bramki. W tej części gry więcej bramek już nie było. Druga połowa zdecydowanie należała do zespołu Tomasovii.

 

 

Wyraźnie zadowoleni z korzystnego rezultatu piłkarze Kłosa robili wszystko, co w ich mocy, by opóźniać grę, natomiast podopieczni trenera Sadowskiego wyraźnie przycisnęli swoich rywali. Trzeba jednak przyznać, że niewiele z tego wynikało, ponieważ przyjezdni postawili przed własnym polem karnym solidny mur, przez który trudno było się przebić. Receptą na skruszenie tego muru okazał się silny strzał z dystansu Piotra Karwana w 72 minucie, po którym piłka wpadła do bramki Kłosa. Jak się potem okazało, był to gol na wagę zwycięstwa i czwartego miejsca po rundzie jesiennej.

 

 

***

 

Tomasovia – Kłos Chełm 2:1 (1:1)

bramki: Żurawski 9′, Karwan 72′  – Gierczak 11′

 

 

Tomasovia: Krawczyk – Szuta, Piątkowski, Karwan, Tetych – Żurawski, Staszczak, Karólak (75′ Mruk), Baran (87’ Łeń) – Kłos (65’ Świątek), Gęborys (46’ Krosman)

 

 

Żółte kartki: Piątkowski, Szuta, Kłos – Poznański, Kowalski, Siatka, Chmiel

 

 

Sędziowie: Michał Wasil (główny), Radosław Wąsik, Rafał Wójcik (asystenci) – KS Lublin

 

 

Widzów: 300