Znowu dali sobie wydrzeć zwycięstwo. Izolator Boguchwała – Tomasovia 1:1

Kolejny już trzeci remis podczas wiosennych rozgrywek zanotowali piłkarze Tomasovii, którzy w sobotnie popołudnie zmierzyli się w spotkaniu wyjazdowym w Boguchwale z miejscowym Izolatorem. Tomaszowianie do Boguchwały udawali się w osłabionym składzie, ponieważ za nadmiar żółtych kartek kary pauzy w jednym meczu musieli odpokutować Damian Szuta oraz Michał Skiba, a do tego urazy nie pozwoliły wystąpić Łukaszowi Bartoszykowi, Marcinowi Żurawskiemu czy Damianowi Misztalowi.

 

Mimo wszystko cel na ten mecz był tylko jeden, czyli zwycięstwo nad drużyną, która była zdecydowanie w zasięgu naszej drużyny. W miejsce nieobecnych szansę gry otrzymali inni zawodnicy w podstawowym składzie na ten mecz znaleźli się Bartosz Iwanicki oraz debiutujący na III ligowych boiskach Kamil Lasota.

Jako pierwsi ciekawą akcję przeprowadzili piłkarze Tomasovii, po której strzał oddał Ireneusz Baran, lecz było to uderzenie w środek bramki i bramkarz Izolatora nie miał większych kłopotów ze złapaniem piłki. Pięć minut później bardzo dobrą wrzutkę w pole karne wykonał ze skrzydła Nazar Melnychuk wprost do Krzysztofa Zawiślaka, ale piłka po jego uderzeniu głową minęła niestety bramkę. W 12 minucie zakotłowało się w polu karnym jak i przednim Izolatora jednak kilka uderzeń naszych zawodników zostało skutecznie zablokowanych przez boguchwalan i nieliczni sympatycy miejscowych mogli z dużą ulgą odetchnąć. Dosłownie 120 sekund później tomaszowianie mieli wyśmienitą okazję na objęcie prowadzenia, jednak Tomasz Kłos przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Izolatora Miłoszem Lewandowskim. Od tego momentu z naszej drużyny jakby uchodziło powietrze i zaczęły się mnożyć błędy przez co do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Szczególnie sporo krwi defensorom jak i bramkarzowi „niebiesko-białych” napsuł podczas sobotniego meczu Bartosz Karwat, który praktycznie jako jedyny zagrażał w pierwszej części gry bramce Maksyma Wadacha. Gdy zegar na „Izo-Arenie wskazywał 28 minutę miał on znakomitą okazję do zdobycia gola będąc sam na sam z bramkarzem, lecz nie pokonał on Maksyma Wadacha, który zdołał odbić piłkę na rzut rożny.

W 31 minucie kolejną szansę zmarnował Bartosz Karwat, który z każdą upływającą minutą najwyraźniej się rozkręcał i po długim podaniu oraz ograniu z dziecinną łatwością Przemysława Orzechowskiego podcinką przerzucił Maksyma Wadacha, ale na szczęście w tej sytuacji piłka zbyt wolno leciała do pustej bramki dzięki czemu dopadł do niej Kamil Lasota i uchronił on tym samym swój zespół od pewnej utraty gola. Na następną niebezpieczną akcję doświadczonego napastnika miejscowych nie było trzeba zbyt długo czekać, bo raptem dwie minuty. Wtedy to oddał on bardzo niebezpieczny strzał z 16 metrów tym razem mogli odetchnąć z ulgą kibice Tomasovii, których nie zabrakło na trybunach, ponieważ piłka minęła nieznacznie bramkę. Bartosz Karwat jeszcze raz dał o sobie znać w 40 minucie, kiedy oddał uderzenie z dystansu, jednak ta próba była najmniej udana z dotychczasowych w tym meczu. Zatem do przerwy był wynik bezbramkowy i olbrzymia w tym zasługa przede wszystkim Maksyma Wadacha, który mimo młodego wieku pokazał swoje duże umiejętności bramkarskie. Tomaszowianie poza pierwszym kwadransem, który wyglądał całkiem nieźle w ich wykonaniu przez resztę czasu pierwszej połowy nie wiedząc czemu całkowicie oddali inicjatywę w środku pola swoim przeciwnikom przez co Izolator mając w tej strefie boiska przewagę z łatwością przedostawał się pod pole karne naszego zespołu, gdzie stwarzał niebezpieczne sytuacje.

Druga część gry rozpoczęła się od bardzo dobrej okazji dla Tomasovii, która miała miejsce w 48 minucie za sprawą Tomasza Kłosa jednak mocny strzał naszego napastnika zdołał wybronić Miłosz Lewandowski. Odpowiedź piłkarzy Izolatora nastąpiła w 56 minucie, kiedy znów sam przed Maksymem Wadachem znalazł się Bartosz Karwat po raz kolejny górą w tym pojedynku był golkiper. Trzy minuty później kolejny jęk zawodu miejscowej publiczności ponieważ napastnik gospodarzy po wrzutce z rzutu wolnego na bliższy słupek bramki trafił w niego, a najwyraźniej zaskoczony w tej sytuacji Kamil Chmielowski nie był w stanie dobić i skierować futbolówkę do bramki. Przez kolejne minuty gra walka z obu stron toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i na kolejną okazję trzeba było poczekać do 69 minuty. Wtedy to Mariusz Ratyna zacentrował piłkę w „szesnastce” gospodarzy wprost na głowę Krzysztofa Zawiślaka, lecz jego uderzenie poszybowało ponad bramką. Swojego szczęścia na pokonanie bramkarza Tomasovii szukał również w 71 minucie Krzysztof Szymański jednak bardzo dobrze spisujący się w swojej „świątyni” Maksym Wadach nie dał się pokonać. Gdy wydawało się, że bramka dla Izolatora to tylko kwestia czasu gola zdobyli tomaszowianie, a dokładniej Krzysztof Zawiślak w 72 minucie, który wbiegł z piłką w pole karne z lewego skrzydła i posłał piłkę do siatki obok bezradnie interweniującego Miłosza Lewandowskiego.

Nie mający już nic do stracenia poza ewentualnie kolejnymi golami piłkarze z Boguchwały postawili wszystko na jedną kartę odkrywając się w tyłach i narażając na kontrataki. Przyniosło to efekt dziesięć minut później w 82 minucie. Po niepotrzebnym faulu wprowadzonego na boisko Kamila Juśkiewicza nieopodal linii bocznej pola karnego i wrzutce w nie przez Szymona Kardysia piłkę głową do Bartosza Lekkiego zagrał Łukasz Zych ten do Bartosza Karwata, a ten ostatni po wielu próbach w tym meczu wykorzystał swoją kolejną okazję. Tomaszowianie próbowali odzyskać prowadzenie w 85 minucie za sprawą silnego uderzenia z około 20 metrów Ireneusza Barana, lecz był to strzał w środek bramki gdzie stał bramkarz, który wybronił uderzenie naszego pomocnika. Dwie minuty później ławka rezerwowych naszego zespołu domagała się rzutu karnego po tym jak po wrzutce w pole karne główkował Krzysztof Zawiślak, a następnie przy interwencji bramkarza Izolatora został uderzony przez niego w głowę, lecz niestety gwizdek arbitra, który jesienią odgwizdał w Tuczempach kontrowersyjny rzut karny dla Piasta podczas pojedynku z Tomasovią w 94 minucie tym razem milczał, choć wydaje się, że gdyby wskazał na „wapno” to by się nie pomylił. Jeszcze w drugiej minucie doliczonego czasu gry bardzo dobrą okazję miał niezmordowany Bartosz Karwat lecz jego uderzenie głową z kilku metrów minęło bramkę Tomasovii i ostatecznie mecz zakończył się rezultatem remisowym, który powtórzymy to co po meczu z Chełmianką nikogo nie zadowala.

Następne spotkanie ligowe piłkarze Tomasovii zagrają na własnym boisku w niedzielę 17 kwietnia o godz. 15:00, gdzie ich rywalem będzie JKS 1909 Jarosław.

****

Izolator Boguchwała – Tomasovia 1:1 (0:0)
bramki: Karwat 82′ – Zawiślak 72′

 

Tomasovia: Wadach – Orzechowski (78′ Mazurkiewicz), Wróblewski, Smoła, Lasota, Melnyczuk, Baran, Ratyna (70′ Juśkiewicz), Zawiślak, Kłos (62′ Śrótwa), Iwanicki (46′ Raczkiewicz)

 

Żółte kartki: Hajnas, Wilk, Karwat – Ratyna, Lasota, Smoła

 

Sędziowie: Wojciech Myć (główny), Michał Pastusiak, Łukasz Szczołko (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 100