Zaczęło się znakomicie, a skończyło porażką. Karpaty Krosno – Tomasovia 3:1

11893904 895022463907974 3598321406818147576 ofoto: Marcin Pirga

Niepowodzeniem zakończyła się podróż piłkarzy Tomasovii do odległego Krosna, gdzie nasza drużyna rywalizowała o ligowe punkty z miejscowymi Karpatami. Podopieczni trenerów Sławomira Kozłowskiego oraz Jacka Paszkiewicza okazali się słabsi od swoich rywali i zasłużenie ponieśli pierwszą ligową porażkę w ramach sezonu 2015/16.

Nasi trenerzy oraz piłkarze przed wyjazdem zdawali sobie sprawę, że na stadionie w Krośnie czeka ich bardzo trudne zadanie, ponieważ Karpaty chcąc faktycznie powalczyć o awans do II ligi musieli ten mecz wygrać, by nie stracić już na początku rozgrywek jeszcze bardziej dystansu punktowego do czołowych drużyn. Dodatkowo przed meczem z Tomasovią nastąpiła w drużynie rywali zmiana trenera, więc sympatycy futbolu z Krosna liczyli, że zadziała również tzw. syndrom nowej miotły co przyniesie ich drużynie zwycięstwo.

 

Początek meczu okazał się jednak fantastyczny dla tomaszowian, którzy w 7 minucie objęli prowadzenie. Damian Szuta przechwycił piłkę w środkowej strefie boiska zagrał ją do Krzysztofa Zawiślaka, który popędził z nią pod pole karne Karpat, lecz tam spod nóg wybił mu ją Kamil Chmielowski, ale futbolówkę przechwycił jeszcze Igor Paskiv, który fantastycznym uderzeniem w samo okienko z około 20 metrów uciszył 700 osobową grupę miejscowych kibiców. Piłkarze Karpat najwyraźniej byli zaskoczeni takim obrotem spraw i pomimo że optyczna przewaga w tej części należała do nich mieli olbrzymie kłopoty, by wypracować sobie okazje do zdobycia bramki wyrównującej. Ta sztuka udała, im się w 29 minucie za sprawą stałego fragmentu gry w postaci rzutu wolnego przy bocznej linii boiska. Piłkę ze wspomnianego rzutu wolnego wrzucił w pole karne Jaromir Skiba tam Kamila Chmielowskiego nie pokrył Paweł Mazurkiewicz i zawodnik gospodarzy uderzeniem głową skierował piłkę do bramki Łukasza Bartoszyka. Taki rezultat utrzymał się do końca pierwszej części.

 

11893778 895046340572253 3130360967057299091 o

foto: Marcin Pirga

 

W przerwie meczu nowy trener Karpat Czesław Owczarek posłał w bój doświadczonego Krzysztofa Zarembę sprowadzonego latem z Puszczy Niepołomice i to wystarczyło, by rozruszać grę gospodarzy, którzy dosyć szybko objęli prowadzenie. W 57 minucie Jaromir Skibazagrał znakomitą piłkę w pole karne do rozgrywającego bardzo dobry mecz Jarosława Piątkowskiego , a ten będąc sam na sam z bramkarzem naszego zespołu nie miał większych kłopotów ze zdobyciem gola. Podczas drugiej połowy zdecydowaną przewagę posiadały już Karpaty, które brylowały szczególnie w środku boiska, gdzie wszelkie piłki padały ich łupem. Im bliżej było do końca meczu tym wspomniana przewaga była coraz wyraźniejsza, a to przynosiło okazje bramkowe dla piłkarzy trenera Owczarka. W 63 minucie po dwójkowej akcji z Bartłomiejem Buczkiem ponownie w sytuacji sam na sam znalazł się strzelec drugiego gola Jarosław Piątkowski, lecz tym razem górą był Łukasz Bartoszyk. Kolejną znakomitą okazję miał w 71 minucie Sylwester Sikorski znany m.in. tomaszowskim kibicom z występów w Tomasovii, który po wrzutce Patryka Kapuścińskiego z około 7 metrów główkował, ale na szczęście niecelnie. Cztery minuty później bardzo groźnie uderzał Jaromir Skiba, jednak golkiper Tomasovii po raz kolejny uchronił swój zespół przed utratą gola. Piłkarze Tomasovii próbowali zdobyć wyrównującego gola głównie ze stałych fragmentów gry, lecz niewiele im z tego wychodziło. Dodatkowo ich marzenia o wyrównującym golu zakończyły się w pierwszej z trzech doliczonych minut przez arbitra. Walkę o piłkę z Jarosławem Piątkowskim przegrał przy linii bocznej boiska Damian Misztal następnie zawodnik Karpat wbiegł z futbolówką w pole karne, gdzie wyłożył ją Krzysztofowi Zarembie, który zdobywając gola ustalił końcowy wynik.

 

11888618 895045493905671 2623862373534203531 o

foto: Marcin Pirga

 

Każda seria ma swój początek i koniec. Po trzech udanych meczach, gdzie również szczęście sprzyjało Tomasovii przyszła porażka z lepszym tego dnia zespołem Karpat. O porażce zadecydowała szczególnie bardzo słaba gra w drugiej połowie meczu, gdzie niepodzielnie królowali gospodarze, którzy są zbyt doświadczonym zespołem, by nie wykorzystywać błędów w środku pola, czy obronie. Na szczęście szansa na rehabilitację po wczorajszej porażce nadarzy się bardzo szybko, bo już w najbliższą środę Tomasovia podejmie na swoim boisku Chełmiankę Chełm.

 

Karpaty Krosno – Tomasovia 3:1 (1:1)
bramki: Sikorski 29′, Piątkowski 57′, Zaremba 91′ – Paskiv7′

 

Tomasovia: Bartoszyk – Żurawski, Misztal, Joniec, Szuta, Smoła (62′ Oznański), Baran, Mazurkiewicz (78′ D. Zawiślak), Paskiv (55′ Ivlev) Skiba (69′ Orzechowski), K. Zawiślak

 

Żółte kartki: Kolbusz – Szuta, Smoła

Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (główny), Mikołaj Rowiński, Michał Bancerz (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 700