Uwielbiam ciężką pracę

Już 11 stycznia pierwszy trening piłkarzy Tomasovii. O ruchach kadrowych, planach i propozycji pracy w jednej z akademii piłkarskich rozmawiamy z Pawłem Babiarzem.

 

Gdy rozmawialiśmy tuż po zakończeniu rundy jesiennej, była mowa o remanencie w drużynie. W związku z tym, kogo zabraknie wiosną, a jakie nowe twarze zobaczymy?

 – Zawodnicy, którzy nie będą na wiosnę grali w Tomasovii, zostali o tym już poinformowani. Są jeszcze dwa znaki zapytania, ale na tę chwilę nie chciałbym operować wszystkimi nazwiskami. Przed sezonem nie rezygnowałem z nikogo, wszyscy zawodnicy, którzy odeszli, zrobili to z własnej woli. Pozostali mieli natomiast pół roku na to, aby pokazać, co są w stanie dać temu zespołowi, przyszedł więc czas na weryfikację. Niektórzy z zawodników, jak np. Patryk Krosman czy Michał Dudziński potrzebują ogrania, więc dla ich dobra trzeba ich wypożyczyć, żeby grali pełne mecze. Nie rezygnuję z nich, ale uważam, że powinni rundę wiosenną spędzić na boisku, a nie na ławce, a u nas nie będą mieli pewnego miejsca w składzie. Wrócimy z nimi do tematu w lipcu. Odchodzi też Jakub Grzęda, który nie miał okazji zadebiutować w meczu o stawkę, ale był potrzebny w trakcie rundy jesiennej ze względu na wyjazd Piotrka Waśkiewicza. Jeżeli chodzi o transfery do klubu, to uważam, że tej drużynie naprawdę nie trzeba wielkich zmian. Dwóch, maksymalnie trzech zawodników, którzy podniosą nieco jakość, w zupełności wystarczy. Są już pewne przymiarki, ale wiadomo, że to nie czas na personalia. Dobrze, że do regularnego treningu wraca Łukasz Mruk i po kontuzji Paweł Piątkowski. Mam nadzieję na powrót po kontuzji Marcina Żurawskiego oraz Łukasza Bartoszyka. Niewątpliwie są potrzebni, ale sprawa w obu przypadkach nie jest oczywista.

 Jak wygląda plan przygotowań Tomasovii? Dużo będzie siłowni i hali, czy postawicie głównie na zajęcia na świeżym powietrzu?

 – Plan jest już przygotowany w stu procentach. Wiadomo, że to zima, więc pewne rzeczy mogą ulec zmianie ze względów atmosferycznych. Trenować będziemy głównie z piłką przy nodze, ale wiadomo, że jest też trochę pracy mniej lubianej przez zawodników. Rozpoczynamy 11 stycznia i do początku lutego będziemy pracować nad ogólnym przygotowaniem motorycznym. W tym czasie mamy też okazję zagrać sparing z drugoligową Stalą Stalowa Wola. Potem wejdziemy w etap, w którym będziemy grać dużo gier kontrolnych i tam będziemy zgrywać zespół. Przeciwnicy dobierani byli według przemyślanego planu i to też udało się zrobić tak, jak chciałem. Jest też miejsce na obóz dochodzeniowy, na miejscu w Tomaszowie. Czeka nas bardzo pracowity czas, ale uwielbiam to.

W ubiegłym roku Tomasovia miała spore problemy z treningami zimą. Wiązało się to z brakiem dostępu do boiska ze sztuczną trawą. W tym roku unikniecie takich problemów?

 – Mamy dostęp do sztucznego boiska przy ZS nr 4, orlików oraz do hali przy OSiR Tomaszów Lub. Siłownię ze względu na prace nad budową basenu przy Ośrodku Sportu i Rekreacji, zorganizowaliśmy w ZS nr 3. Mamy trasy biegowe na Siwej Dolinie i w Parku Miejskim, do tego jest boczne boisko, które przy odpowiedniej pogodzie też może zostać odśnieżone i zratrakowane. Uważam, że nie mamy, co narzekać. Wiadomo, że każdy chciałby mieć jak najlepsze warunki, ale jest to, co jest. Wiadomo, że teraz jest w Tomaszowie nieco trudniej, bo trwa budowa basenu i wszyscy musimy się trochę pomęczyć, ale warto, a nikt po zakończeniu inwestycji nie będzie o tym pamiętał.

Trochę piłkarskiej kuchni. Czy w Tomasovii po okresie świąteczno-noworocznym piłkarze będą stawać na wagę? Czy będzie pomiar poziomu tkanki tłuszczowej?

 – Zawodnicy pod koniec okresu roztrenowania przeszli testy motoryki oraz pomiary antropometryczne. Każdy wie, z jaką wagą ma przyjść na pierwszy trening. Jeżeli ktoś przekroczy swój próg, to będą wyciągane surowe konsekwencje i wszyscy zostali o tym poinformowani. Testy motoryki powtórzymy w marcu i myślę, że każdy z zawodników ma świadomość, że zimowy okres przygotowawczy jest po to, aby wyszły one na dużo wyższym poziomie. Staramy się robić wszystko najbardziej profesjonalnie jak to tylko możliwe.

Nie unikacie sparingów z zespołami z wyższych lig? Czy dla Pawła Babiarza wyniki gier kontrolnych będą miały znaczenie, czy też skupiać się będzie na ocenie realizacji elementów taktycznych?  

 – Powiem szczerze, wyniki nie będą najważniejsze, ale nie zamierzam mówić zawodnikom, że możemy przegrać. Wiadomo też, że lepiej pracuje się po zwycięstwie, więc jakieś znaczenie to ma. Jeżeli chodzi o sparingi z silnymi przeciwnikami, to są one bardzo potrzebne, bo tam najbardziej widać niedoskonałości. Myślę, że mecze ze Stalą Stalowa Wola, Motorem Lublin czy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski bardzo dużo nam dadzą.

Wiem, że Paweł Babiarz otrzymał propozycję pracy z jednej z większych w Polsce Akademii Piłkarskich. Możemy dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat?

 – Propozycja to duże słowo, to było raczej zapytanie. Skontaktował się ze mną dyrektor jednej z coraz lepiej radzących sobie Akademii Piłkarskiej w kraju. Miałbym tam pracować przy jednym z zespołów CLJ. Oczywiście odmówiłem, w tej chwili interesuje mnie praca tylko i wyłącznie z zespołem Tomasovii, na tym się skupiam. Teraz przede mną czas, w którym mogę sporo osiągnąć, ale też i sporo przegrać. Chcę dalej rozwijać się i kształcić, bo bycie trenerem w dużej mierze na tym polega. Nie zamierzam jednak w najbliższym czasie opuszczać Tomaszowa, choć wiadomo, jak to jest w tym zawodzie, nic na 100 procent nie można zaplanować. Fajnie, że pojawiają się takie rzeczy jak nominacja do plebiscytu „Kroniki Tygodnia” czy zapytania z innych klubów, bo są to wyróżnienia, można cenić je bardziej czy mniej, ale zawsze jest to przyjemne. Przy okazji chciałbym wszystkim czytelnikom „Kroniki Tygodnia”, a w szczególności kibicom Tomasovii, życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

 

Tomasz Tomczewski

 

 

źr. Kronika Tygodnia