Udany rewanż łęcznian za jesienny pogrom. Tomasovia – Górnik II Łęczna 0:2

Nie takiej inauguracji rundy wiosennej w Tomaszowie Lubelskim spodziewali się kibice Tomasovii, ponieważ w spotkaniu z Górnikiem II Łęczna lepsi o dwa gole okazali się piłkarze gości, którzy odnieśli dwubramkowe zwycięstwo. Tym samym podopiecznym trenera Jacka Fiedenia udał się rewanż za jesienną porażkę 0:6, jaką w Łęcznej doznali jego piłkarze.

Anomalie pogodowe m.in. silny wiatr i momentami śnieżyce sprawiły, że na trybunach tomaszowskiego stadionu zasiedli najwierniejsi kibice naszego zespołu w liczbie około 200-250 osób. Podczas wczorajszego meczu piłkarze Tomasovii musieli sobie radzić bez środkowego pomocnika Pawła Staszczaka, który musiał odpokutować karę za nadmiar żółtych kartek oraz bez Ireneusza Barana, który wprawdzie zasiadł na ławce rezerwowych , ale jako że w tygodniu poprzedzającym mecz dopadła go choroba to szkoleniowiec tomaszowian, nie zdecydował się na wpuszczenie doświadczonego pomocnika na boisko.

 

 

Pierwsza połowa nie zapowiadała końcowej klęski Tomasovii, która już 3 minucie zagroziła bramce Górnika. Po dobrej wrzutce z lewej strony Karola Karólaka w pole karne główkować próbował będący w dobrej pozycji Przemysław Orzechowski, jednak golkiper gości Dawid Smug szybciej dopadł do futbolówki i tym samym uprzedził naszego zawodnika. Siedem minut później, a więc w 10 minucie Krzysztof Zawiślak wbiegł z piłką w pole karne, po czym zagrał ją wzdłuż wspomnianego pola karnego do Karola Karólaka, którego uderzenie skutecznie zablokował Kacper Duduś. Na następną ciekawą sytuację trzeba było poczekać do 22 minuty, kiedy to ładne uderzenie sprzed pola karnego oddał Michał Skiba, jednak piłka nie trafiła w światło bramki. Piłkarze z Łęcznej po raz pierwszy poważniej bramce Tomasovii zagrozili w 27 minucie.

 

Wtedy to Krzysztof Danielewicz zagrał sprytnie piłkę w pole karne do Adama Kędzierskiego, jednak ten wystraszył się interweniującego Łukasza Bartoszyka i tym samym zmarnował dobrą okazję do zdobycia gola. Chwilę później po drugiej stronie boiska tomaszowianie wykonywali rzut rożny, lecz futbolówka po wrzutce Karola Karólaka i główce Arkadiusza Smoły nie trafiła do bramki przyjezdnych. Gdy boiskowy zegar wskazywał 38 minutę bardzo groźnie, zrobiło się pod bramką naszej drużyny. Krystian Michalak obsłużył dobrym podaniem Adama Kędzierskiego, ale wskutek interwencji Łukasza Bartoszyka wypuścił sobie futbolówkę za bardzo do boku przez co, nie był w stanie oddać skutecznego strzału w kierunku opuszczonej przez golkipera tomaszowian bramki, jednak dostrzegł on jeszcze w polu karnym Krzysztofa Danielewicza, lecz jego uderzenie z pierwszej piłki na szczęście mu się nie udało. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

 

Druga połowa rozpoczęła się bardzo pechowo dla piłkarzy Tomasovii, a szczególnie dla Przemysława Orzechowskiego i Łukasza Bartoszyka, którzy doznali urazów (miejmy nadzieję, że nie okażą się one groźne i obaj piłkarze będą mogli wystąpić podczas derbowego meczu w Zamościu z Hetmanem), przez które musieli przedwcześnie opuścić boisko. Uraz szczególnie kapitana „niebiesko-białych” miał wyraźny wpływ na dalsze poczynania tomaszowian i z każdą kolejną upływającą minutą rosła przewaga Górnika. Na efekty tej przewagi nie trzeba było niestety zbyt długo czekać. W 65 minucie łęcznianie przedarli się pod pole karne Tomasovii tam z lewego skrzydła piłkę w „szesnastkę”, zagrał Adam Kędzierski, a nie pilnowany Aleks Aftyka pokonał po raz pierwszy debiutującego na boiskach IV ligi Karola Krawczyka. Aby nieszczęść było mało pięć minut później przyjezdni, prowadzili już różnicą dwóch goli. Tym razem po szybko rozegranym rzucie wolnym przez Krystiana Michalaka bardzo dobrym prostopadłym podaniem w pole karne do Bartłomieja Greniuka popisał się Kamil Późniak, a ten z dziecinną łatwością wykończył akcję, posyłając po raz drugi futbolówkę do bramki Tomasovii. W 75 minucie podopieczni trenera Sadowskiego mogli, a nawet powinni zdobyć gola kontaktowego, ale po wrzutce piłki z rzutu rożnego w pole karne przez Michała Skibę futbolówkę nad bramką z najbliższej odległości przeniósł Karol Karólak.

 

 

Odpowiedź Górnika nastąpiła w 80 minucie, kiedy to Krystian Michalak oddał uderzenie ze znacznej odległości, po którym piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki naszego zespołu. O sporym szczęściu mogli mówić tomaszowianie w 84 minucie. Wtedy to piłkę w pole karne do Krzysztofa Danielewicza wrzucił zdobywca drugiego gola Bartłomiej Greniuk, a ten mając przed sobą tylko Karola Krawczyka, chciał efektownym wolejem posłać piłkę do bramki, lecz fatalnie przestrzelił. Minutę później po drugiej stronie boiska piłkę z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Michał Skiba, lecz futbolówka po główce Bartosza Iwanickiego nie znalazła drogi do bramki. W 87 minucie fatalny błąd popełnił w środku boiska Damian Szuta, przez co rywale przeprowadzili akcję, po której mocne uderzenie w polu karnym oddał Bartłomiej Greniuk, ale znakomicie w bramce spisał się Karol Krawczyk, odbijając futbolówkę na rzut rożny.

 

 

Arbiter główny wskutek długich przerw w grze spowodowanych urazami naszych piłkarzy, o czym pisaliśmy wcześniej, przedłużył spotkanie o 7 minut. W drugiej doliczonej minucie miała miejsce dwójkowa akcja pomiędzy Krzysztofem Danielewiczem a Krystianem Michalakiem, po której ten pierwszy znalazł się w dogodnej okazji do zdobycia gola, lecz jego uderzenie wyłapał Karol Krawczyk. Minutę przed końcem spotkania po zagraniu Krzysztofa Danielewicza groźnie uderzał Kamil Późniak, ale piłka nie trafiła do bramki. To była ostatnia groźna akcja w tym meczu i pierwsza porażka Tomasovii pod wodzą trenera Marka Sadowskiego stała się faktem.

 

Po wczorajszym meczu piłkarze Tomasovii zajmują w ligowej tabeli 5 miejsce. Już w najbliższą sobotę o godz. 14:00 czeka ich pojedynek derbowy z Hetmanem w Zamościu. Już dziś zapraszamy sympatyków naszej drużyny na stadion przy ul. Królowej Jadwigi 8.

 

 

***

 

Tomasovia – Górnik II Łęczna  0:2 (0:0)
bramki: Aftyka 65′, Greniuk 70′

 

Tomasovia: Bartoszyk (57′ Krawczyk) – Misztal, Smoła, Karwan, Żurawski – Szuta, Karólak, Skiba, Orzechowski (53′ Mruk), Melnyczuk (70′ Kłos)- Zawiślak (79′ Iwanicki)

 

Żółte kartki: Orzechowski, Kłos, Skiba – Marconi, Błaziak

 

Sędziowie: Piotr Kozłowski (główny), Marek Mirosław, Jakub Komendarski (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 250

 

źr. tomaszów.pl

logo tomaszow pl

 

 

 

{fcomment}