Słotwiński odczarował bramkę rywali na wyjazdach. Resovia Rzeszów – Tomasovia 1:1

Resovia Rzeszów 017

 

W ramach XXX kolejki III ligi lubelsko-podkarpackiej zespół Tomasovii czekało w sobotnie popołudnie bardzo trudne zadanie, ponieważ musieli się oni udać do Rzeszowa, by stoczyć ligowy pojedynek z trzecią drużyną w tabeli Resovią Rzeszów.

 

 

Zdecydowanym faworytem spotkania byli gospodarze meczu, którzy w dalszym ciągu mają szanse na wygranie całych rozgrywek. Podopieczni trenera Huzarskiego do sobotniej potyczki przystępowali bez dwóch piłkarzy pauzujących za kartki Daniela Wilka Kacpra Ropa, a także z powodu kontuzji bez Konrada Domonia. Dodatkowo rzeszowianie mieli w nogach mecz Pucharu Polski, gdzie przez 120 minut musieli walczyć z Polonią Przemyśl, więc bez wątpienia ten mecz kosztował ich mnóstwo sił, których jak się okazało, zabrakło podczas wczorajszego pojedynku.

 

Sobotni mecz nie mógł się lepiej rozpocząć dla piłkarzy Resovii, którzy bardzo szybko objęli prowadzenie, bo już w 6 minucie. Wtedy to po długim podaniu z własnej połowy piłkę na lewym skrzydle, przechwycił Piotr Szkolnik uciekł on Marcinowi Żurawskiemu i zagrał futbolówkę w pole karne, gdzie błąd popełnił Łukasz Chwała wybijając piłkę wprost pod nogi Przemysława Pyrdka, a ten ze stoickim spokojem i z zimną krwią, wykorzystał nadarzającą się okazję, zdobywając prowadzenie dla swojego zespołu. Piłkarze Tomasovii nie zamierzali się jednak poddawać ani też nie przestraszyli się faworyzowanego przeciwnika, gdyż przyjechali oni do stolicy Podkarpacia po zwycięstwo i punkty. W 13 minucie z rzutu wolnego uderzał Patryk Słotwiński, lecz piłka padła łupem golkipera miejscowych. Cztery minuty później groźnie było pod bramką tomaszowian po kolejnym zagraniu w pole karne Piotra Szkolnika, ale Patryk Róg nie sięgnął piłki i ta została przechwycona przez Łukasza Bartoszyka. Wreszcie w 24 minucie piłkarze trenera Jana Złomańczuka doprowadzili do wyrównania, a wszystko za sprawą Patryka Słotwińskiego, który oddał bardzo dobry i precyzyjny strzał tuż przy słupku z około 25 metrów i Marcin Pietryka golkiper Resovii musiał się udać do własnej bramki po futbolówkę.

 

Resovia Rzeszów 040

 

Był to pierwszy gol na wyjeździe zdobyty przez naszych piłkarzy w roku 2015. Wydawało się, iż stracony gol tylko rozdrażni miejscowych i ruszą oni do frontalnych ataków. Nie nic z tych rzeczy, ponieważ „niebiesko-biali” rozgrywali naprawdę bardzo dobre zawody. Przykładem tego jest sytuacja z 29 minuty, kiedy to Igor Paskiv, posłał długą piłkę do Norberta Raczkiewicza ten natomiast, zagrał ją do idącego na obieg Marcina Żurawskiego, lecz jego silne uderzenie  minęło cel, czyli bramkę. Następna okazja na zdobycie prowadzenia nadarzyła się w 36 minucie, gdy Marcin Żurawski zagrał ze skrzydła piłkę przed pole karne do Przemysława Orzechowskiego, który uderzeniem z pierwszej piłki próbował trafić do siatki, ale źle trafił w futbolówkę i skończyło się na strachu miejscowych kibiców. Jeszcze groźniej pod bramką miejscowych było w 40 minucie, gdy po zagraniu Norberta Raczkiewicza w bardzo dobrej sytuacji znalazł się strzelec wyrównującego gola Patryk Słotwiński, jednak jego uderzenie wybronił niestety Marcin Pietryka. Odpowiedź miejscowych nastąpiła dosłownie kilkanaście sekund później. Szymon Kaliniec posłał piłkę w pole karne do nadbiegającego Sebastiana Fedana na szczęście ten nie, był w stanie przyjąć piłki, która ostatecznie padła łupem po raz kolejny Łukasza Bartoszyka. Tym samym po pierwszej połowie dość niespodziewanie dla kibiców miejscowych, wśród których na trybunie, było można dostrzec m.in. byłego trenera Tomasovii Tomasza Orłowskiego tablica wyników, wskazywała rezultat remisowy.

 

Resovia Rzeszów 069

 

Druga część rozpoczęła się od bardzo dobrego uderzenia na bramkę Resovii z dystansu przez Patryka Słotwińskiego, lecz bramkarz gospodarzy był na posterunku. Przez kolejne długie minuty gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Nasz zespół wyczekiwał okazji na szybki kontratak, natomiast Resovia nie miała zbytnio pomysłu jak rozmontować szczelną defensywę podopiecznych trenera Złomańczuka. W 67 minucie dobrą okazję na uderzenie z 15 metrów miał Radosław Adamski, lecz jego strzał poszybował nad bramką. Dwie minuty później na indywidualną akcję zdecydował się Piotr Joniec, jednak tuż przed polem karnym został zastopowany przez obrońców rywali. Na odpowiedź Resovii trzeba było poczekać do 75 minuty, gdy piłkę w pole karne zacentrował Radosław Adamski, a wprowadzony na boisko w drugiej połowie Sebastian Dziedzic oddał strzał głową na szczęście niecelny. Gdy boiskowy zegar wskazywał 81 minutę kolejna bardzo dobra akcja naszego zespołu, po której Ireneusz Baran zagrał piłkę w pole karne do Patryka Słotwińskiego, lecz tego w ostatniej chwili, uprzedził Mirosław Baran,posyłając futbolówkę na rzut rożny. Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, zakotłowało się w polu karnym Tomasovii wreszcie do piłki, dopadł Szymon Kaliniec, który z 16 metrów huknął ile tylko miał sił w nogach, jednak nasi piłkarze mogli odetchnąć z ulgą, ponieważ uderzenie było bardzo niecelne, a to oznaczało dla nich zdobycie jednego cennego punktu.

 

Resovia Rzeszów 052

 

Wczorajsze spotkanie było najlepszym meczem, jaki rozegrali na wyjeździe piłkarze Tomasovii. Gdyby od samego początku rundy wiosennej tak się prezentowali w każdym meczu, to dzisiaj byliby zupełnie w innym miejscu tabeli i nie musieliby się martwić o utrzymanie. Zresztą kilka razy podczas tej rundy pisaliśmy, że ta drużyna, posiada zdecydowanie większy potencjał niż, wskazują to wyniki i miejsce w tabeli i to się wczoraj tylko potwierdziło. Mimo że tomaszowianie nadal, okupują 14 lokatę w ligowej tabeli, jest nadzieja przed ostatnimi czterema meczami, iż nie wszystko jeszcze stracone. Najbliższa XXXI kolejka już w środę wtedy to do Tomaszowa Lubelskiego przyjedzie Chełmianka Chełm.

 

***

 

Resovia Rzeszów – Tomasovia 1:1

bramki: Pyrdek 6′ – Słotwiński 24′

 

Tomasovia: Bartoszyk- Bojarczuk (61′ Baran), Chwała, Joniec, Orzechowski (90′ Łeń), Paskiv (84′ Konopa), Raczkiewicz, Skiba, Smoła (77′ Misztal), Słotwiński, Żurawski

 

Żółte kartki: Baran, Pietryka – Joniec, Baran

 

Sędzia: Mateusz Nowak (główna), Katarzyna Wójs, Robert Sienkiewicz (asystenci) – OKS Stalowa Wola

 

Widzów: 400

 

Serwis Tomasovia.Tomaszow.info informuje, że wykorzystywanie materiałów zdjęć itd, które są własnością redakcji zamieszczanie ich w innych mediach tj stronach internetowych, czy gazetach bez zgody naszego serwisu jest zabronione!