Rzut wolny zadecydował o porażce. Stal Kraśnik – Tomasovia 1:0

foto: Jacek Nowoświatłowski

 

Generalny sprawdzian przed rozgrywkami ligowymi mają za sobą piłkarze Tomasovii, którzy w ostatnim meczu kontrolnym w Kraśniku zmierzyli się z miejscową Stalą. Mecz rozstrzygnął jeden stały fragment gry w postaci rzutu wolnego, po którym padła bramka dla gospodarzy.

W pierwszej połowie piłkarze Tomasovii grali pod wiatr co wyraźnie, sprawiało im kłopot, lecz mimo wszystko to oni powinni prowadzić od 3 minuty. Po dobrym zagraniu Pawła Staszczaka w pole karne do Damiana Szuty ten drugi miał przed sobą tylko bramkarza, ale oddał uderzenie w środek bramki, przez co golkiper Stali udaną interwencją, zapobiegł stracie gola. Jedyny gol w tym spotkaniu padł w 17 minucie. Po faulu Damiana Szuty arbiter odgwizdał rzut wolny dla kraśniczan z około 20 metrów. Do piłki podszedł Rafał Król i ładnym uderzeniem tuż przy słupku zmusił do kapitulacji Łukasza Bartoszyka. Przez dalszą część pierwszej połowy piłkarze Stali widząc, że mają za sprzymierzeńca wiatr próbowali zdobyć kolejnego gola uderzeniami z dystansu, ale żadna z prób nie okazała się skuteczna, choć niektóre uderzenia były dosyć groźne.

 

Piłkarze Tomasovii starali się jak najszybciej doprowadzić do remisu, lecz gdy dostawali się pod bramkę miejscowych to często, brakowało tego ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Z drugiej strony pamiętać należy, że obie drużyny po raz pierwszy zagrały na naturalnej murawie, a nie sztucznej więc momentami było widać, że drużynach było widać brak czucia piłki stąd wiele niedokładnych podań. W 35 minucie Przemysław Orzechowski zagrał z prawego skrzydła futbolówkę w pole karne do Damiana Szuty, a ten w dogodnej sytuacji z 15 metrów posłał piłkę ponad bramkę Stali. Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się do końca pierwszej połowy.

 

W drugiej części role się odwróciły to tomaszowianie, grali z wiatrem, a Stal pod wiatr. Więcej z gry w tej połowie mieli podopieczni trenera Sadowskiego i już w 47 minucie mogli oni doprowadzić do wyrównania, jednak po zagraniu z lewego skrzydła Marcina Żurawskiego wbiegający w pole karne Bartosz Iwanicki oddał uderzenie, po którym piłka trafiła tylko w poprzeczkę bramki gospodarzy. Trzy minuty później groźnie uderzał sprzed pola karnego Marcin Żurawski, ale uderzenie okazało się niecelne. Kolejną znakomitą szansę na gola nasi piłkarze mieli w 61 minucie.

 

Po rzucie rożnym wykonywanym przez Michała Skibę i wrzutce na dalszy słupek groźnie główkował Piotr Karwan, jednak bramkarz Stali i w tym pojedynku był górą. Mimo usilnych starań i kilku innych okazji piłkarzom Tomasovii nie udało się doprowadzić do remisu i tym samym ponieśli oni jednobramkową porażkę, choć na pewno najsprawiedliwszym wynikiem w tym meczu byłby remis. Mimo porażki nie ma jednak większych podstaw do niepokojów o formę naszej drużyny, która w Kraśniku musiała sobie radzić bez Damiana Misztala, Nazara Melnychuka, a także Krzysztofa Zawiślaka.

 

Teraz przed piłkarzami Tomasovii już tylko rozgrywki ligowe. Już za tydzień 12 marca w pierwszym spotkaniu ligowym tomaszowianie zmierzą się na wyjeździe z Kłosem Chełm. Spotkanie rozegrane zostanie na boisku w Rożdżałowie, gdzie mecze w roli gospodarza rozgrywa Kłos, a jego początek zaplanowano na godz. 14:00.

 

Stal Kraśnik – Tomasovia 1:0 (1:0)
bramka: Król 17′

 

Tomasovia: Bartoszyk – Karwan, Smoła, Skiba, Szuta – Staszczak, Karólak, Żurawski, Orzechowski, Baran – Kłos Na zmiany wchodzili: Iwanicki, Nizio, Piątkowski

 

{fcomment}