Rośnie strata do bezpiecznych miejsc. Tomasovia – JKS 1909 Jarosław 1:2

Image and video hosting by TinyPic

W niedzielne popołudnie piłkarze Tomasovii rozegrali kolejne już piąte w tym roku spotkanie ligowe, a drugie przed własną publicznością, gdzie ich przeciwnikiem był JKS 1909 Jarosław. Niestety wszyscy ci kibice, którzy wierzyli w swój zespół i liczyli na zwycięstwo opuszczali tomaszowski stadion w minorowych nastrojach, ponieważ zwycięstwo odnieśli piłkarze gości.

Już początek spotkania okazał się bardzo pechowy dla zespołu Tomasovii, a właściwie dla środkowego pomocnika naszego zespołu Mariusza Ratyny, który w 7 minucie doznał urazu prawego kolana i musiał niestety opuścić boisko. W pierwszej połowie przewaga należała do drużyny gości, czego dowodem była zdobyta przez nich bramką w 15 minucie. Piłkarze z Jarosławia wyprowadzili podręcznikową wręcz kontrę, po której w pole karne z piłką wbiegł Sebastian Dziedzic i nie miał on problemów z umieszczeniem futbolówki w bramce tomaszowian. Stracony gol nie podziałał mobilizująco na nasz zespół i w dalszym ciągu przewaga była po stronie przyjezdnych, którzy do przerwy mogli prowadzić różnicą dwóch goli, ponieważ w 40 minucie zdaniem arbitra faulowany przez golkipera „niebiesko-białych” Maksyma Wadacha był Kacper Rop, a to oznaczało jedno, czyli rzut karny dla JKS. Do futbolówki podszedł zdobywca pierwszego gola Sebastian Dziedzic, lecz tym razem nie potrafił on pokonać bramkarza Tomasovii, który z tej sytuacji wyszedł obronną ręką. Obroniony rzut karny przez Maksyma Wadacha oraz odpowiednie wskazówki naszych szkoleniowców w przerwie odmieniły postawę naszego zespołu, który spisywał się zdecydowanie lepiej w tej części niż w pierwszej.

Image and video hosting by TinyPic

 Kibice Tomasovii mieli więc nadzieje na to, że nie wszystko jeszcze stracone i że losy tego pojedynku można odmienić. Ta wiara nabrała na sile w 62 minucie, gdy nasi piłkarze doprowadzili do remisu. Nazar Melnychuk dośrodkował futbolówkę z rzutu rożnego w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Krzysztof Zawiślak i uderzeniem głową skierował piłkę do bramki JKS. W tym meczu remis nie zadowalał nikogo, więc oba zespoły dążyły do zdobycia kolejnych bramek. Niestety skuteczniejsi pod bramką przeciwnika okazali się piłkarze gości, którzy w 84 minucie za sprawą Rafała Surmiaka zdobyli gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Jak się potem okazało, była to ostatnia bramka w tym meczu na wagę zwycięstwa odniesionego przez zespół z Jarosławia, który walczy o utrzymanie i ma spore szanse na zachowanie statusu III ligowca w kolejnym sezonie. Natomiast dla piłkarzy Tomasovii wczorajsza porażka jest bardzo kosztowna, ponieważ strata do bezpiecznych miejsc w kontekście walki o utrzymanie się wydłużyła i co tu ukrywać sytuacja robi się nieciekawa.

Już w najbliższą środę rozegrana zostanie XXV kolejka, w ramach której piłkarze Tomasovii zagrają w Rzeszowie ze Stalą.

***

Tomasovia – JKS 1909 Jarosław 1:2 (0:1)
bramki: Zawiślak 62′ – Dziedzic 15′, Surmiak 84′

 

Tomasovia: Wadach – Lasota (46′ Orzechowski), Wróblewski (46′ Misztal), Smoła, Skiba, Ratyna (9′ Kłos), Szuta (75′ Konopa), Raczkiewicz, Melnyczuk, Baran, Zawiślak

 

Żółte kartki: Misztal, Kłos. Raczkiewicz – Gliniak, Krzysztoń, Raba

 

Sędziowie: Artur Szelc (główny), Albin Kijowski, Grzegorz Meier (asystenci) – KS Krosno

 

Widzów: 500