Pożegnali III ligę zwycięstwem. Tomasovia – Polonia Przemyśl 3:1

W sobotę piłkarze Tomasovii po raz ostatni wybieli na boisko III ligi lubelsko-podkarpackiej, gdzie na własnym boisku podejmowali „Przemyską Barceloną” , czyli Polonię Przemyśl. Pożegnanie z rozgrywkami wypadło najlepiej jak mogło, ponieważ nasz zespół pokonał swoich rywali różnicą dwóch goli.

Piłkarze Tomasovii przystępowali do meczu z Polonią Przemyśl ze świadomością, że w tym roku nie wygrali żadnego spotkania na własnym boisku, więc to była ostatnia okazja, by dać swoim najwierniejszym kibicom trochę radości z powodu zwycięstwa.

Jeszcze kibice tomaszowskiego zespołu dobrze nie zasiedli na trybunach, a już było 1:0 dla ich pupili. Wojciech Gęborys zagrał z prawego skrzydła piłkę w pole karne do Krzysztofa Zawiślaka, a ten mimo asysty trzech obrońców obrócił się w stronę bramki i oddał uderzenie tuż przy słupku, po którym bramkarzowi gości nie pozostało nic innego jak tylko udać się do własnej bramki po piłkę. Dodać w tym miejscu trzeba, że pierwszy gol padł dokładnie w 50 sekundzie meczu. Piłkarze Polonii bardzo szybko otrząsnęli się po stracie gola i już w 5 minucie mieli bardzo dobrą okazję do wyrównania, po tym, jak piłkę z głębi pola otrzymał Bartłomiej Jaroch, który znalazł się w sytuacji sam na sam z wybiegającym na 16 metr Maksymem Wadachem i mimo że go ograł wypuścił sobie piłkę za bardzo do boku i już nie był w stanie skierować futbolówki do bramki. To było jednak poważne ostrzeżenie ze strony gości, którzy nie mieli zamiaru się poddawać bez walki. W 8 minucie kolejna dobra akcja przyjezdnych.

Lewym skrzydłem indywidualną akcją popisał się Patryk Tur, który wbiegł z piłką w pole karne pod końcową linię gdzie wyłożył piłkę Pawłowi Sedlaczkowi, lecz jego uderzenie zablokowali defensorzy Tomasovii. Nie był to jednak koniec akcji, ponieważ piłka wracała w okolice pola karnego niczym bumerang w końcu otrzymał ja na 17 metrze wspomniany wcześniej Patryk Tur, po którego strzale tomaszowianie mieli sporo szczęścia, gdyż piłka nieznacznie minęła bramkę naszego zespołu. Odpowiedź naszego zespołu nastąpiła w 15 minucie, gdy strzał z 16 metrów oddał Wojciech Gęborys, ale piłka zmierzająca w dolny róg bramki odbiła się od nogi będącego na pozycji spalonej Tomasza Kłosa. Piłkarze obu drużyn postawili na otwartą grę, więc kibice mieli co oglądać. Gdy boiskowy zegar wskazywał 17 minutę Damian Szuta zagrał piłkę w pole karne do Krzysztofa Zawiślaka , gdzie piłka po jego uderzeniu obiła słupek bramki „Przemyskiej Barcelony”. W 19 minucie Paweł Sedlaczek zagrał bardzo dobrą piłkę za linię obrony do Patryka Tura, który wbiegł z piłką w pole karne na 15 metr skąd mając przed sobą tylko Maksyma Wadacha oddał silne uderzenie, lecz górą okazał się nasz golkiper.

Jeszcze większe szczęście golkiper Tomasovii miał w 22 minucie, kiedy to Bartłomiej Jaroch będąc w polu karnym zagrał piłkę do Pawła Sedlaczka, a ten oddał sprytny strzał, po którym futbolówka trafiła w poprzeczkę bramki. Kolejna groźna akcja miała miejsce w 30 minucie tym razem przeprowadzili ją nasi gracze, a dokładniej Przemysław Orzechowski zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Michała Skiby, który oddał strzał po dalszym słupku, jednak niestety piłka nieznacznie minęła swój cel. Zdecydowanie lepiej ze skutecznością było w 39 minucie. Wtedy to Wojciech Gęborys zagrał prostopadłą piłkę do Krzysztofa Zawiślaka, którzy wykorzystał swoją szybkość gubiąc obrońców i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii Piotrem Krzanowskim po raz drugi posłał piłkę do jego bramki. Do przerwy już się nic nie zmieniło i tomaszowianie schodzili do szatni z dwubramkową przewagą.

Druga część meczu rozpoczęła się niefortunnie dla Tomasovii, bo od straty gola. W 47 minucie Mateusz Kalawski zagrał piłkę w pole karne do Pawła Sedlaczka, a ten precyzyjnym uderzeniem tuż przy słupku zdobył gola kontaktowego dla swojej drużyny. W tym momencie zapewne niejednemu kibicowi naszego zespołu przypomniał się mecz z Wólczanką Wólka Pełkińska, gdzie prowadząc do przerwy 2:0 nasi piłkarze przegrali 2:4. Na szczęście ten czarny scenariusz tym razem się nie sprawdził. Dwie minuty po stracie gola całkiem niezły strzał z 17 metrów oddał Krzysztof Zawiślak, tyle że w środek bramki gdzie stał golkiper gości. W 51 minucie ładna indywidualna akcja Patryka Tura, który wbiegł w pole karne i oddał strzał, po którym piłkę zmierzającą do bramki wybił Tomasz Kłos. Minutę później kuriozalna sytuacja, po której powinno być 3:1 dla Tomasovii.

Błąd przy wyprowadzaniu piłki przed własnym polem karnym popełnił Piotr Kuźniar, który dał sobie odebrać ją przez Przemysława Orzechowskiego i nagle nasi piłkarze znaleźli się w sytuacji dwóch na jednego z bramkarzem, jednak Krzysztof Zawiślak,zamiast skończyć akcję strzałem postanowił odegrać ją ponownie do Przemysława Orzechowskiego, który znajdował się już na pozycji spalonej i gol przez niego zdobyty nie został uznany. W 56 minucie ponownie opatrzność czuwała nad naszym zespołem, ponieważ po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Bartłomieja Jarocha w poprzeczkę tomaszowskiej bramki trafił z 5 metrów Mateusz Świst. Odpowiedź Tomasovii była najlepsza, jaka tylko mogła. W 59 minucie Wojciech Gęborys wrzucił piłkę w kierunku pola karnego gdzie głową pod wpływem ataku Przemysława Orzechowskiego interweniował bramkarz Polonii Piotr Krzanowski, ale zrobił to tak, że futbolówka spadła wprost na nogę Krzysztofa Zawiślaka a ten bez namysłu skierował ją do pustej bramki. Kolejna akcja Tomasovii miała miejsce w 74 minucie. Krzysztof Zawiślak wbiegł z piłką w pole karne wstrzelił ją w kierunku dalszego słupka wreszcie po zamieszaniu uderzał Tomasz Kłos, jednak jego uderzenie zostało zablokowane.

Jeśli piłkarze Polonii mieli jeszcze jakieś nadzieje na, chociażby jeden punkt to prysły one w 77 minucie, ponieważ Mateusz Skała przerwał akcję Michała Skiby łapiąc go za koszulkę, za co obejrzał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i do końca tego pojedynku jego drużyna musiała grać w osłabieniu. W 79 minucie Tomasz Kłos będąc w polu karnym zagrał piłkę wzdłuż bramki, lecz zamykającemu akcję Michałowi Skibie nie udało się skierować futbolówki do bramki. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, a więc w 89 dobry strzał z 20 metrów oddał Damian Szuta, lecz piłka znów nieznacznie minęła bramkę. Tomaszowianie mieli jeszcze jedną wyborną okazję do podwyższenia wyniku. W 90 minucie błąd przy interwencji popełnił rezerwowy bramkarz Damian Wojdyła, który zmienił kontuzjowanego Piotra Krzanowskiego zagrał on piłkę wprost pod nogi Bartosza Iwanickiego, który bardzo ładnie wymanewrował golkipera, jednak zmierzająca do pustej bramki futbolówka ku rozpaczy naszego 16 letniego napastnika podskoczyła na nierówności i choć wydawało się to niemożliwe nie wpadła do bramki. Ostatecznie po dobrym emocjonującym meczu piłkarze Tomasovii pożegnali III ligę zwycięstwem.

***

TomasoviaPolonia Przemyśl 3:1 (2:0)

bramki: Zawiślak 1′, 39′, 59′ – Sedlaczek 47′

Tomasovia: Wadach – Lasota (46′ Melnychuk), Smoła, Skiba, Piątkowski, Szuta, Misztal, Orzechowski, Gęborys (63′ Iwanicki), Kłos (89′ Piatnoczka), Zawiślak (76′ Wróblewski)

Sędziowie: Paweł Smyk (główny), Artur Krasowski, Patryk Zielant – KS Biała Podlaska

Żółte kartki: Orzechowski, Piątkowski – Gosa, Skała, Sedlaczek

Czerwona kartka: Mateusz Skała 77′ – druga żółta kartka za faul

Widzów: 300

{fcomment}