Polegli dopiero w dziewięciu. Unia Hrubieszów – Tomasovia 4:3 (po dogrywce)

Wczoraj na stadionie sportowym w Hrubieszowie rozegrany został mecz w ramach rundy wstępnej Pucharu Polski okręg Zamość pomiędzy miejscową Unią i Tomasovią. Spotkanie po dogrywce wygrali gospodarze 4:3, lecz aby złamać zespół Tomasovii arbiter zawodów musiał wyrzucić z boiska dwóch zawodników „niebiesko-białych” Wojciecha Gęborysa i Damiana Szutę.

Już sam fakt, że zespół Tomasovii jako finalista i obrońca tytułu z poprzedniego sezonu musi rozgrywać mecz rundy wstępnej Pucharu Polski, wywołał uśmiech politowania wśród kibiców naszego klubu, choć nie tylko, ponieważ sami odebraliśmy kilka telefonów od przedstawicieli drużyn, które uczestniczą w tegorocznych rozgrywkach i nie tylko z pytaniem, jak to jest możliwe? Tego oczywiście nie wiemy, ponieważ jest to tajemnica poliszynela, jednak trudno inaczej to odbierać niż kara za wygranie przez zespół Tomasovii pucharu w poprzednim sezonie. Bo czy widział ktoś by zwycięzcy Ligi Mistrzów, Ligi Europy, czy też wracając na polskie podwórko Pucharu Polski, musieli rozgrywać mecze w rundzie wstępnej?. Jest to dla nas bezwzględnie skandaliczna decyzja i żeby było jasne, nie usprawiedliwiamy tym faktem wczorajszej porażki, lecz zwracamy jednak uwagę na fakt, że nie wszystkie zespoły są jednakowo traktowane przez związek prowadzący rozgrywki Pucharu Polski. Pomijamy już nawet fakt, że Tomasovia jest zdobywcą pucharu, jednak uważamy, iż zespoły z najwyższych lig w danym okręgu w tym przypadku IV ligi powinny być zwolnione z „przyjemności” gry w rundzie wstępnej wszystkie, a jeśli już muszą być rozgrywane mecze rundy wstępnej to, powinny je rozgrywać kluby z niższych lig.

 

105

 

Co do wczorajszego spotkania to wszystko zaczęło się znakomicie dla piłkarzy Tomasovii, którzy po 17 minutach prowadzili już różnicą dwóch goli, po trafieniach Karola Karólaka i Łukasza Mruka. Gospodarzom udało się zdobyć gola kontaktowego za sprawą Filipa Pietrusiewicza, który ładnym uderzeniem w samo okienko bramki zmusił do kapitulacji Karola Krawczyka. Tuż przed samą przerwą Wojciech Gęborys za faul na jednym z zawodników Unii obejrzał żółtą kartkę, a że nie mógł się z tym pogodzić to, powiedział coś dodatkowo w stronę arbitra za co, po chwili obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Gospodarze po przerwie potrzebowali zaledwie sześciu minut, by doprowadzić do remisu a dokonał tego Yevhenii Hrui, który uderzeniem po dalszym słupku pokonał bramkarza tomaszowian. Mimo gry w osłabieniu piłkarze Tomasovii starali się kontrować swoich rywali i mieli swoje okazje do zdobycia bramek, lecz niestety nie wykorzystywali ich. Na domiar złego od 73 minuty po raz pierwszy w tym meczu przegrywali. W tej sytuacji fatalny w skutkach błąd popełnił golkiper „niebiesko-białych”, który mając futbolówkę w swoich rękach, nie utrzymał jej i musiał ratować się faulem w polu karnym, za co arbiter, podyktował rzut karny. Okazji do objęcia prowadzenia ku uciesze miejscowej widowni nie zmarnował Viacheslav Shushkovskyi.

 

075

 

Gdy wydawało się, że takim wynikiem 3:2 zakończy się ten pojedynek w trzeciej z doliczonych minut do bramki Unii, trafił Ireneusz Baran i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W pierwszych 15 minutach dogrywki Tomasovia stworzyła sobie kilka znakomitych okazji do zdobycia bramki, a najlepszą tomaszowianie mieli w 95 minucie w postaci rzutu karnego za faul na Tomaszu Kłosie. Do piłki ustawionej na „wapnie” podszedł sam poszkodowany, jednak jego silny strzał poszybował wysoko nad bramką. Mimo innych okazji m.in. sytuacji sam na sam Michała Dudzińskiego z golkiperem miejscowych wynik się nie zmieniał. Na domiar złego pod koniec pierwszej części dogrywki ponownie chciał się pokazać arbiter główny, który pokazał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę Damianowi Szucie. To była kuriozalna kartka, ponieważ obaj zawodnicy walczyli bark w bark i gdyby za każdą taką walkę arbitrzy pokazywali kartki to każdy mecz, kończyłby się z kilkoma czerwonymi kartkami. Podopiecznym trenera Sadowskiego zabrakło pięciu minut, by dotrwać do rzutów karnych, ponieważ w 115 minucie Damian Rusiecki zdobył, jak się potem okazało zwycięskiego gola.

 

Unia Hrubieszów – Tomasovia 4:3 (1:2, 3:3)

bramki: Pietrusiewicz 35′, Hrui 51′, Shushkovskyi 73′ (karny), Rusiecki 115′ – Karólak 10′, Mruk 17′, Baran 90+3

 

Tomasovia: Krawczyk – Szuta, Karwan, Smoła, Łeń (53′ Dudziński) – Melnyczuk (46′ Baran), Krosman (46′ Tetych), Skiba (63′ Żerucha), Karólak (72′ Kielar), Gęborys – Mruk (63′ Kłos)

 

Czerwone kartki: Gęborys (44 za niesportowe zachowanie), Szuta (102′ za drugą żółtą)

 

Sędziowie: Bartosz Kapłon (główny), Marek Borowiński, Andrzej Swacha (asystenci) – OKS Zamość

 

Widzów: 150