Pewne trzy punkty wywalczone na wyjeździe. Victoria Żmudź – Tomasovia 1:5

Wysokie i przekonujące zwycięstwo odnieśli wczoraj piłkarze Tomasovii, którzy w ramach XXII kolejki IV ligi lubelskiej udali się do Żmudzi na mecz z miejscową Victorią. Tomaszowianie zaaplikowali swoim rywalom, aż pięć bramek, choć okazji szczególnie w drugiej połowie mieli zdecydowanie więcej.

 

We wczorajszym spotkaniu podopieczni trenera Marka Sadowskiego musie radzić bez lewego obrońcy Michała Skiby, który musiał odpokutować karę za nadmiar żółtych kartek. Już w 6 minucie zrobiło się groźnie pod bramką Tomasovii, ponieważ piłkarze Victorii mieli rzut wolny na wysokości pola karnego. Piłkę w pole karne zagrał Mateusz Tywoniuk wprost do Damiana Ścibiora, który uderzeniem z pierwszej piłki próbował zaskoczyć Patryka Rojka, ale ta próba okazała się bardzo nieskuteczna. Bardzo blisko zdobycia bramki byli piłkarze naszego zespołu w 9 minucie, kiedy to Łukasz Mruk zagrał górną piłkę Krzysztofowi Zawiślakowi, lecz ten nie wykorzystał znakomitej okazji. Równie dobrą okazję po drugiej stronie boiska miał piłkarz z Ukrainy Yuriy Furta w 17 minucie, po dośrodkowaniu futbolówki z prawej strony boiska przez jednego z graczy gospodarzy, ale na szczęście jego uderzenie głową okazało się niecelne. W 25 minucie dobrą okazję do uderzenia z dystansu wypracował sobie Damian Ścibior, jednak już samo jego uderzenie pozostawiało wiele do życzenia. Dwie minuty później po fatalnym wykonaniu rzutu wolnego przez Damiana Kasprzyckiego wyprowadzili szybką akcję, po której Łukasz Mruk wrzucił piłkę w pole karne, gdzie byli Krzysztof Zawiślak i Damian Szuta, ale żaden z nich nie sięgnął piłki i skończyło się tylko na strachu dla miejscowych kibiców.

 

Gdy zegarki wskazywały 32 minutę na indywidualną akcję, zdecydował się Łukasz Mruk, który oddał ładny strzał z odległości 18 metrów, lecz niestety piłka trafiła tylko w poprzeczkę bramki Victorii. W końcu w 34 minucie tomaszowianie, których przewaga w tym meczu rosła z każdą upływającą minutą dopięli swego i zdobyli gola dającego, im prowadzenie. Wszystko za sprawą Damian Szuty, który spod końcowej linii boiska wyłożył piłkę przed pole karne Karolowi Karólakowi, a ten ładnym uderzeniem zmusił do kapitulacji golkipera miejscowych Damiana Wasyniuka. Radość naszych piłkarzy była tak duża, że podobnie jak w meczu z Hetmanem Zamość zapomnieli oni o tym, iż należy zachować koncentrację przez cały czas i tuż po wznowieniu gry podopieczni trenera Piotra Molińskiego doprowadzili do remisu za sprawą indywidualnej akcji Mateusza Misztala. Rezultat remisowy utrzymywał się przez sześć minut, a więc do 41 minuty. Wtedy to Łukasz Mruk zagrał piłkę spod końcowej linii boiska wprost do Damiana Szuty, który udanym wślizgiem zdobył dla Tomasovii drugiego gola.

Druga część gry mogła rozpocząć się dla Tomasovii znakomicie, jednak Damian Szuta w pojedynku sam na sam z bramkarzem gospodarzy przegrał ten pojedynek. Pięć minut później groźnie zrobiło się pod bramką „niebiesko-białych”, ale ostatecznie uderzenie Yuriya Furty okazało się bardzo niecelne. Od tego momentu na murawie panowała już tylko jedna drużyna, po gospodarzach było wyraźnie widać, że brakuje im tzw. zdrowia do biegania. Na następnego gola zgromadzeni na trybunie kibice, wśród których tradycyjnie nie zabrakło sympatyków Tomasovii, musieli poczekać do 70 minuty. Wtedy to tomaszowianie przeprowadzili akcję, po której Krzysztof Zawiślak zagrał z prawego skrzydła piłkę w pole karne do Damiana Szuty, a ten nie zmarnował okazji na podwyższenie wyniku. Jeśli piłkarze ze Żmudzi liczyli jeszcze na szczęśliwe fatum w tym meczu to w 73 minucie ich marzenia, prysły jak bańka mydlana, ponieważ za faul na Krzysztofie Zawiślaku drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Hubert Kołodziejczyk i gospodarze musieli grać w osłabieniu.

 

Do piłki ustawionej na 19 metrze podszedł Ireneusz Baran, który oddał niebezpieczny dla bramkarza strzał, ale ostatecznie niecelny. W 86 minucie Tomasovia zdobyła czwartą bramkę. Znakomitym podaniem do Tomasza Kłosa popisał się Karol Karólak, a ten mając przed sobą tylko bramkarza, ograł go i skierował futbolówkę do bramki. Dwie minuty później Przemysław Orzechowski będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem po świetnym podaniu Marcina Żurawskiego, mógł zdobyć swojego gola, jednak piłka minęła dalszy słupek bramki miejscowych. Gola nie udało się zdobyć również Łukaszowi Mrukowi, który w 90 minucie miał ku temu świetną okazję tym razem jego uderzenie nogami obronił bramkarz. Wreszcie w drugiej z doliczonych minut nasi piłkarze postawili kropkę nad „i” nie pozostawiając złudzeń kto, jest lepszym zespołem w tym meczu. Po przechwycie futbolówki na własnej połowie Przemysław Orzechowski przeprowadził rajd środkiem boiska, po którym zagrał w tempo prostopadłą piłkę do Tomasa Kłosa, a nasz napastnik, będąc oko w oko z Damianem Wasyniukiem sprytną podcinką, zdobył piątego i zarazem ostatniego gola w tym pojedynku.

 

Po wczorajszej wygranej zespół Tomasovii powrócił w ligowej tabeli na 4 miejsce. Już w najbliższą sobotę 15 kwietnia o godz. 11:00 nasza drużyna zagra na własnym stadionie, a ich rywalem będzie Unia Hrubieszów. Już dziś zapraszamy na ten mecz.

 

***

 

Victoria Żmudź – Tomasovia 1:5 (1:2)

bramki: Misztal 35′ –Karólak 34′, Szuta 41′, 68′, Kłos 84′, 90+2′

 

Tomasovia: Rojek – Żurawski, Karwan, Smoła, Mielniczuk (65′ Piątkowski), Szuta, Staszczak (78′ Kłos), Karólak, Mruk, Baran (70′ Orzechowski), Zawiślak.

 

Żółte kartki: Kołodziejczyk – Baran, Karólak

 

Czerwona kartka: Hubert Kołodziejczyk – 73′ min, za drugą żółtą

 

Sędziował: Paweł Sitkowski (główny), Paweł Smyk, Piotr Jamrowski (asystenci) – OKS Biała Podlaska

 

Widzów: 100

 

{fcomment}