[the_ad_group id="53"]

Patryk Rojek „ojcem” sukcesu gości. Tomasovia – Kryształ Werbkowice 1:2

W ramach 23 kolejki spotkań piłkarze Tomasovii na własnym boisku podejmowali Kryształ Werbkowice. Cel na ten mecz był tylko jeden, czyli zwycięstwo i przerwanie fatalnej serii czterech porażek z rzędu. Niestety i tym razem „niebiesko-biali” z murawy zeszli pokonani, choć z przebiegu meczu na porażkę zupełnie nie zasłużyli. Oddzielną kwestią pozostaje sędziowanie we wczorajszym meczu, które było SKANDALICZNE w wykonaniu panów arbitrów i to jest najdelikatniejsze z kulturalnych słów cisnące się nam na usta. My na temat arbitrów z OKS Zamość od wielu lat mamy swoje zdanie, dla nas są najsłabszą grupą w stawce IV ligi, a wczoraj tylko nas w tym przekonaniu jeszcze bardziej uświadomili.

Trudno mieć pretensje i uwagi do piłkarzy Tomasovii o wczorajszą porażkę, ponieważ zrobili oni wszystko, by zakończyć zawody pozytywnym rezultatem. Podczas całych 90 minut stworzyli oni sobie ogromną ilość okazji do zdobycia bramek i momentami nie trafiali do siatki w nieprawdopodobnych sytuacjach, a więc krótko mówiąc, zawiodła ich skuteczność. Inną sprawą jest postawa golkipera gości Patryka Rojka byłego zawodnika m.in. naszego zespołu, który okazał się „ojcem” sukcesu drużyny z Werbkowic i tylko jemu koledzy z zespołu mogą zawdzięczać, że wyjechali z Tomaszowa z kompletem punktów, a nie workiem bramek.

Tak jak wspomnieliśmy tomaszowianie w całym meczu, stworzyli sobie mnóstwo okazji do zdobycia goli śmiało, można stwierdzić, że było ich więcej niż we wcześniejszych wiosennych. meczach i nie będziemy ich opisywać akcja po akcji. Skupimy się tylko na tym co najważniejsze, czyli bramkach. Pierwsza z nich padła z rzutu karnego w 28 min, a skutecznym egzekutorem prezentu od arbitrów okazał się Stanisław Rybka. Już obserwując mecz z wysokości trybun, było wyraźnie widać, że o rzucie karnym nie mogło być mowy, bo Jakub Piatnoczka nie faulował swojego rywala, co w przerwie tylko potwierdziła analiza nagrania,. Jednak arbiter główny miał swoje zdanie i wskazał ku zaskoczeniu na „wapno”.

Skoro pan sędzia w tej sytuacji widział rzut karny to co powiedzieć o sytuacji z końcówki pierwszej połowy, gdy w polu karnym i to wyraźnie odepchnięty został Damian Szuta? Miało to miejsce w doliczonym czasie gry. Niestety tutaj pan sędzia główny rzutu karnego jakoś nie chciał widzieć. Tuż po przerwie tomaszowianie szybko doprowadzili do remisu, po zagraniu piłki wzdłuż pola karnego przez Oskara Lasotę do siatki Kryształu trafił Marcin Błajda. Przez resztę drugiej połowy trwało ostrzeliwanie bramki gości, lecz futbolówka jak zaczarowana nie chciała do niej wpaść. Na domiar złego sprawdziło się piłkarskie przysłowie o niewykorzystanych sytuacjach, które lubią się mścić. Dokładnie w 89 min goście przeprowadzili szybką akcję, po której Olaf Wojciechowski znalazł się w dogodnej sytuacji, której nie zmarnował.

Wprawdzie wczorajszy wynik naszych piłkarzy jest tak jak ostatnie mecze niekorzystny to mimo wszystko, można mieć nadzieje na lepsze czasy i nie mamy wątpliwości, że one wcześniej czy później nadejdą. Oczywiście za jakichś czas nikt nie będzie pamiętał o ilości stworzonych sytuacji, bo w futbolu liczą się bramki, ale jeśli w kolejnych spotkaniach do stwarzanych sytuacji „niebiesko-biali” dorzucą jeszcze skuteczność to i zwycięstwa przyjdą.

 

Tomasovia – Kryształ Werbkowice 1:2 (0:1)

bramki: Błajda 49′ – Rybka 28′ (z karnego), Wojciechowski 89′

 

Tomasovia: 99. Krawczyk – 5. Błajda, 17. Piatnoczka, 2. Łuczkowski, 3. Lavriienko – 20. Żerucha, 15. Krosman, 6 Słotwiński, 7. Kurzępa, 18. D.Szuta – 19. Lasota

 

Żółte kartki: Krosman – Zieliński, Buczek

 

Sędziowie: Bartosz Barda (główny), Paweł Tucki i Radosław Kisiel

 

Widzów: 250