Ostry łomot od lidera. Stal Kraśnik – Tomasovia 6:0

Wczoraj w ramach XXIV kolejki piłkarze Tomasovii udali się do Kraśnika Fabrycznego, by o ligowe punkty powalczyć z liderem miejscową Stalą. Gdy spotykają się dwie czołowe drużyny ligi kibice, mają prawo oczekiwać zaciętego i interesującego meczu, lecz podczas niedzielnego pojedynku nie zawiodła tylko jedna drużyna Stal Kraśnik, która zmiażdżyła podopiecznych trenera Marka Sadowskiego, wygrywając 6:0.

Podopieczni grającego trenera Daniela Szewca nie mają sobie równych w tym sezonie i pewnie zmierzają ku awansowi do III ligi. Wprawdzie kraśniczanom zdarzają się pojedyncze wpadki, jak np. wiosenna porażka w Zamościu z Hetmanem, czy jesienna w Tomaszowie Lubelskim z Tomasovią, ale nie zmienia to faktu, że są w tym sezonie najrówniej grającą i punktującą ekipą. I właśnie jesienną porażkę z naszym zespołem mieli w głowie przed dzisiejszym meczem gospodarze, którzy chcieli się koniecznie „niebiesko-białym” odwdzięczyć. Udało im się to i to ze sporą nawiązką.

Nim zaczął się mecz na dobre, to już się praktycznie skończył dla tomaszowian, którzy jeśli liczyli na zdobycze punktowe, to bardzo szybko zostali sprowadzeni do parteru. Już w 8 minucie meczu prowadzenie Stali dał Rafał Król, a po kolejnych dwóch minutach wynik podwyższył grający trener Stali Daniel Szewc. Gospodarze w pierwszej części zdobyli jeszcze jednego gola w 25 minucie za sprawą Arkadiusza Maja i to wystarczyło, by w pełni kontrolować wydarzenia na murawie. Jako, że tak jak wspomnieliśmy kraśniczanie, prezentują równą formę to tak jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej zdobyli trzy bramki za sprawą Ernesta Skrzyńskiego w 53 minucie oraz kolejnych trafień przez Arkadiusza Maja 59 minuta i Rafała Króla 66.

foto: Jacek Nowoświatłowski

 

Aby sprawdzić, kiedy ostatni raz piłkarze Tomasovii uzyskali tak kompromitujący rezultat 0:6, musieliśmy sięgnąć głęboko do monografii wydanej z okazji 90 – lecia Tomasovii. Długo szukaliśmy, ale znaleźliśmy. Ostatni raz, jeśli wierzyć wspomnianej publikacji tomaszowianie w takim stosunku przegrali w 1980 roku z Ładą w Biłgoraju, czyli 38 lat temu!. Oczywiście mamy tu na myśli dokładnie taki sam wynik, ponieważ pamiętamy o sześciu golach straconych z Wólczanką Wólka Pełkińska (sezon 2014/2015 – III liga lubelsko-podkarpacka), gdzie gospodarze wygrali 6:1, czy np. o jeszcze wyższej porażce ze Stalą w Poniatowej z sezonu 2006/2007, gdzie Tomasovia prowadzona przez Jerzego Bojko doznała klęski , aż 7:0. Marne to jednak pocieszenie, ponieważ pomimo ostatnich zwycięstw ze słabszymi rywalami (pomijamy przy tym styl , ponieważ zwycięzców się nie sądzi), chyba nikt normalny nie sądził, że tomaszowianie doznają w meczu na szczycie, jakby nie patrzeć na V ligowym poziomie, aż takiej klęski.

 

fot: Jacek Nowoświatłowski

 

Jednak jest to lekcja, z której należy wyciągnąć odpowiednie wnioski i wstać z kolan, na które się upadło podczas kolejnego meczu. A okazja na odkupienie „łask” wobec własnych kibiców po takim meczu nadarzy się bardzo szybko, bo już w najbliższą niedzielę o godz. 17:00, kiedy to w Tomaszowie Lubelskim rozegrany zostanie mecz derbowy z Hetmanem Zamość. Czy nasz zespół będzie stać na pokazanie charakteru i zwycięstwo z innym faworytem do wygrania całych rozgrywek? Może jesteśmy dzisiaj w mniejszości, ale wierzymy że tak.

 

***

 

Stal Kraśnik – Tomasovia 6:0 (3:0)

bramki: Król 8′,66′ , Maj 25′, 59′ , Szewc 10′, Skrzyński 53′

 

Tomasovia: Waśkiewicz – Szuta (72′ Krosman), Piątkowski (55′ Piatnoczka), Karwan, Łeń – Karólak (55′ Orzechowski), Skiba (62′ Żerucha), Żurawski, Towbin, Baran – Mruk (65′ Świątek)

 

Żółte kartki: Drozd, Gajewski (Stal)

 

Sędziowie: Łukasz Woliński (główny), Marek Mirosław, Rafał Sugier (asystenci) – KS Lublin