Nieskuteczna „szarańcza” gospodarzy i bezcenny punkt z liderem. Karpaty Krosno – Tomasovia 0:0

DSC 3598

W ramach XXVII kolejki III ligi lubelsko-podkarpackiej piłkarzy Tomasovii czekało nie lada wyzwanie, bowiem w sobotnie popołudnie musieli się oni zmierzyć w Krośnie z tamtejszymi Karpatami, który to zespół jest aktualnym liderem.

Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem meczu były oczywiście Karpaty, które w rundzie wiosennej wygrały wszystkie mecze u siebie, natomiast nasi piłkarze jak wiemy wszystkie pojedynki na obcych stadionach zakończyli porażkami. Jednak w zapowiedzi przedmeczowej zwracaliśmy uwagę na bilans spotkań w Krośnie pomiędzy zespołami, który nie był najgorszy dla podopiecznych trenera Jana Złomańczukai wyrażaliśmy nadzieję, że tomaszowianie po raz kolejny postawią rywalom twarde i trudne warunki gry. Mimo, że nasz zespół musiał sobie radzić bez kontuzjowanych Piotra Jońca i Igora Paskiva, a dzień przed meczem dość niespodziewanie  z funkcji kierownika zrezygnował Marian Bartoszyk, to nie pomyliliśmy się w swoich oczekiwaniach i „niebiesko-biali” po ciężkiej walce przywieźli do Tomaszowa Lubelskiego bardzo cenny punkt.

Od samego początku spotkania inicjatywę przejęli gospodarze, bowiem Tomasovia nie mając zbyt dużo szans w otwartej grze z Karpatami zabezpieczyła przede wszystkim tyły wyczekując swoich szans do kontrataków. Jednak w pierwszej połowie widzowie nie oglądali zbyt pięknego futbolu. Podopieczni trenera Szymona Szydełko nie mieli za bardzo pomysłu jak rozpracować defensywę naszego zespołu, a długie piłki posyłane za linię obrony w ich wykonaniu padały łupem bardzo dobrze grającego na przedpolu bramkarza Łukasza Bartoszyka. Nie pomogły nawet stałe fragmenty gry i tak zwana „szarańcza” przy rzutach rożnych w wykonaniu piłkarzy z Krosna, bowiem pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Chyba najlepszą okazję w tej części gry drużyna Karpat miała w 25 minucie, gdy Bartłomiej Buczek wstrzelił piłkę wzdłuż pola karnego Tomasovii, lecz Marek Fundakowski, mimo wślizgu nie zdołał sięgnąć futbolówki, by skierować ją do bramki. Podopieczni trenera Złomańczuka nie mieli tak klarownych sytuacji, jednak swoich sił strzałami z dystansu próbowali Kamil Groborz, czy też Waldemar Kozyra, ale trudno te próby nazwać większym zagrożeniem.

 

DSC 3639

foto: Bogusław Szczurek

 

Na drugą część gospodarze wyszli z mocnym postanowieniem strzelenia tej jedynej bramki, która przesądziłaby o ich zwycięstwie. Jako pierwszy jednak strzał w 46 minucie z dystansu oddał Michał Skiba, lecz tej próby nie zaliczy do udanych. W 50 minucie bardzo groźnie z rzutu wolnego uderzał Bartłomiej Buczek na szczęście równie efektowna była obrona Łukasza Bartoszyka. Odpowiedź naszej drużyny nastąpiła w 57 minucie, kiedy z rzutu wolnego nieopodal narożnika pola karnego uderzał Kamil Groborz, jednak ten strzał bardziej przypominał podanie do bramkarza. Piłkarze trenera Szymona Szydełko bili głową w przysłowiowy mur nie mogąc sobie poradzić z w miarę  szczelną obroną Tomasovii, a dodatkowo mogli stracić gola w 65 minucie. Wszystko za sprawą akcji Waldemara Kozyry, który wymanewrował kilku piłkarzy Karpat i w dogodnej sytuacji oddał strzał z 16 metrów, z którym poradził sobie jednak golkiper miejscowych Krzysztof Żukowski. Po kolejnym rzucie wolnym i dośrodkowaniu w pole karne przez Bartosza Madeję bardzo niebezpiecznie główkował Bartłomiej Buczek i znów utracie gola zapobiegł fantastyczną robinsonadą kapitan Łukasz Bartoszyk. Im bliżej było do końca spotkania, tym bardziej trwał co raz większy napór miejscowych piłkarzy, jednak bez większych skutków. Arbiter prowadzący spotkanie przedłużył je o 4 minuty i właśnie w drugiej z doliczonych minut znakomitym długim podaniem z własnej połowy wprost za linię tomaszowskiej obrony popisał się Łukasz Zych, a mający znakomitą okazję do zdobycia gola Dariusz Kantor fatalnie przestrzelił. Tuż przed końcowym gwizdkiem ten sam zawodnik uderzał z 18 metrów na szczęście piłka minęła bramkę i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

 

DSC 3645

foto: Bogusław Szczurek

 

Cel uświęca środki, mimo iż lepszym zespołem byli na pewno piłkarze Karpat to duże brawa należą się piłkarzom Tomasovii, którzy od pierwszej do ostatniej minuty walczyli niesamowicie na murawie o każdą piłkę i każdy centymetr boiska za co spotkała ich nagroda w postaci jednego punktu, mimo że większość sympatyków futbolu nie dawała, im najmniejszych szans na korzystny wynik, który w kontekście utrzymania może okazać się bezcenny. Teraz przed naszym zespołem dwa niezwykle ważne mecze na własnym boisku z JKS Jarosław i Avią Świdnik, które to pojedynki, jeśli nasi piłkarze chcą się utrzymać w III lidze muszą bezwzględnie rozstrzygnąć na swoją korzyść.

 

Karpaty Krosno – Tomasovia 0:0

Tomasovia: Bartoszyk – Bojarczuk, Smoła (59′ Orzechowski), Słotwiński, Skiba – Misztal (55′ Konopa), Raczkiewicz (80′ Chwała), Kozyra (90′ Szuta), Baran, Żurawski – Groborz

Żółte kartki: Walaszczyk – Misztal, Groborz Bojarczuk, Konopa

Sędzia: Grzegorz Pożarowszczyk (główny), Rafał Wójcik, Mikołaj Rowiński (asystenci) – KS Lublin

Widzów: 500