Nie zdołali ograć rywali mimo gry z przewagą zawodnika. Tomasovia – Kryształ Werbkowice 2:2

Pierwsze spotkanie przed własną publicznością w sezonie 2017/18 mają za sobą piłkarze Tomasovii, którzy w ramach III kolejki podejmowali Kryształ Werbkowice. Widzowie zasiadający na trybunach tomaszowskiego stadionu opuszczali obiekt mocno zawiedzeni, ponieważ spotkanie zakończyło się zaledwie rezultatem remisowym 2:2, mimo że przez całą drugą połowę podopieczni trenera Marka Sadowskiego grali z przewagą jednego zawodnika.

 

Piłkarze Tomasovii przystępowali wzmocnieni wychowankiem klubu Bartoszem Tetychem, który występował ostatnio w Wiśle Puławy. Już w drugiej minucie „niebiesko-biali” mieli dobrą okazję do objęcia prowadzenia, po zagraniu Łukasza Mruka do Karola Karólaka, lecz interwencja Krystiana Wołocha sprawiła, że pomocnik naszego zespołu nie był w stanie oddać czystego uderzenia w światło bramki. Dwie minuty później prowadzenie objęli goście. Stanisław Rybka wykonywał rzut wolny z ponad 30 metrów i wrzucił futbolówkę w pole karne ta, odbiła się w polu bramkowym i, po nie najlepszej interwencji Łukasza Bartoszyka, któremu został zaliczony gol samobójczy goście, mogli się cieszyć z prowadzenia. Dalsza część tej połowy to optyczna przewaga zespołu Tomasovii, lecz niewiele z tej przewagi wynikało, w czym zasługa dobrze zastawionych szyków obronnych przez werbkowiczan. W doliczonym czasie gry pierwszej części mający na swoim koncie żółtą kartkę Bartłomiej Reszczyński popisał się totalną głupotą, atakując łokciem głowę Karola Karólaka, za co obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.

foto: Kamil Kmieć

 

W przerwie meczu tomaszowscy kibice liczyli, że ich zespół nie tylko odrobi straty, ale i że przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Od pierwszego gwizdka arbitra piłkarze Tomasovii rozpoczęli szturm na bramkę Kryształu i już w 50 minucie mogli doprowadzić do remisu, ale futbolówka po uderzeniu Karola Karólaka z 16 metrów trafiła tylko w słupek bramki strzeżonej przez Roberta Suchodolskiego. Ciągłe ataki naszego zespołu przyniosły skutek w 61 minucie, kiedy to Ireneusz Baran otrzymał piłkę w polu karnym i będąc tyłem do bramki umiejętnie, odwrócił się, oddając skuteczne uderzenie w krótki róg bramki. Oczywiście, to nie zadowalało tomaszowian, którzy za wszelką cenę chcieli pokonać rywali, lecz w pogoni za kolejnymi golami zapomnieli o grze defensywie. Jedna jedyna kontra w drugiej połowie mająca miejsce w 70 minucie wystarczyła do tego, aby niezawodny Stanisław Rybka ponownie dał prowadzenie swojej drużynie i wprawił w osłupienie kibiców Tomasovii. Radość gości z prowadzenia trwała raptem dwie minuty, kiedy to do wyrównania w 72 minucie doprowadził Wojciech Gęborys. Ten sam zawodnik już w doliczonym czasie gry miał piłkę tzw. meczową, ale po jego główce bardzo dobrze w bramce spisał się Robert Suchodolski i mecz ostatecznie zakończył się rezultatem remisowym.

 

foto: Kamil Kmieć

 

Po trzech kolejkach zespół Tomasovii plasuje się na odległym 10 miejscu. Następny mecz ligowy nasi piłkarze rozegrają niedzielę 27 sierpnia o godz. 16:00 w Końskowoli z Powiślakiem.

 

****

 

Tomasovia Kryształ Werbkowice 2:2 (0:1)
bramki: Baran 61’, Gęborys 72’ – Bartoszyk 4’ (gol samobójczy), Rybka 70’

 

Tomasovia: Bartoszyk – Szuta (73’ Dudziński), Karwan, Skiba, Tetych – Baran (80’ Świątek), Karólak, Staszczak, Melnychuk (73’ Żurawski), Krosman (65’ Kaznokha) – Mruk (60’ Gęborys)

 

Żółte kartki: Reszczyński, Nieradko


Czerwona kartka:
Bartłomiej Reszczyński 45+1’ – Kryształ Werbkowice (za drugą żółtą)


Sędziował:
Paweł Tucki (główny), Jarosław Jasina, Łukasz Malczewski (asystenci) – OKS Zamość

 

Widzów: 300