Kompromitacja w Finale Pucharu Polski. Grom Różaniec – Tomasovia 3:1

Wczoraj piłkarze Tomasovii rozegrali mecz w ramach finału Pucharu Polski w Okręgu Zamojskim, gdzie na bardzo dobrze przygotowanym boisku w Różańcu zmierzyli się oni z miejscowym Gromem. Tomaszowscy kibice, którzy wybrali się na wczorajszy mecz nie mieli po spotkaniu zbyt wesołych min, ponieważ ich zespół poniósł porażkę prezentując się na boisku bardzo mizernie.

Spotkanie rozpoczęło się dla Tomasovii najgorzej jak mogło, ponieważ już w 5 minucie gospodarze cieszyli się z gola, kiedy to Arkadiusz Kusiak ograł z dziecinną łatwością Kamila Lasotę, a następnie oddał niezbyt mocny strzał, po którym katastrofalny błąd popełnił bramkarz Michał Goral i ku zdumieniu wszystkich futbolówka znalazła się w jego bramce. Kibice jeszcze dobrze nie rozsiedli się na trybunach, a Grom prowadził już 2:0. Tym razem zdobywca pierwszego gola Arkadiusz Kusiak zagrał piłkę do Jarosława Raka, a ten będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem, bez problemu go pokonał. Po takim zimnym prysznicu tomaszowianie długo nie mogli się otrząsnąć i jeszcze w pierwszej połowie szkoleniowiec Jacek Paszkiewicz widząc, że gra jego podopiecznym zupełnie się nie klei dokonał dwóch zmian posyłając w bój Krzysztofa Zawiślaka i Ireneusza Barana. Te zmiany dały efekt taki, że Tomasovia zaczęła grać nieco szybciej, lecz nie przekładało to się zbytnio na okazje bramkowe. Tak naprawdę Tomasovia miała w pierwszej części jedną wyborną okazję do zdobycia gola, lecz Tomasz Kłos będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wojciechem Markowiczem nie potrafił go pokonać.

W drugiej połowie niemająca nic do stracenia Tomasovia ruszyła zdecydowanie do przodu, jednak większość akcji kończyła się przed polem karnym gospodarzy, gdzie czujnie grający defensorzy Gromu rozbijali większość akcji tomaszowian lub bardzo dobrze w swojej bramce spisywał się golkiper. Tak jak chociażby w 49 minucie, kiedy to Krzysztof Zawiślak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz lepszy w tym pojedynku okazał się ponownie Wojciech Markowicz. Tomaszowianie stawiając na ofensywę odsłonili tyły co narażało ich na kontrataki Gromu. I właśnie po jednym z takich kontrataków w 75 minucie Arkadiusz Kusiak ładnym uderzeniem z 16 metrów zdobył swojego drugiego, a dla Gromu trzeciego gola co całkowicie rozwiało wątpliwości kto zdobędzie puchar. Nasz zespół stać było tylko na trafienie honorowe, kiedy to w 86 minucie w polu karnym wycięty został Tomasz Kłos, a rzut karny na gola zamienił Bartosz Iwanicki. Nie zmieniło to jednak faktu, iż puchar zdobyli piłkarze Gromu Różaniec.

Powie ktoś sensacja i będzie niestety miał rację, ale na wspomnianą sensację piłkarze Gromu zapracowali sobie przez 90 minut, czego się nie da powiedzieć o naszym zespole. Na palcach jednej ręki można wskazać którzy gracze Tomasovii w tym meczu nie zawiedli, ale było ich zdecydowanie za mało. Tak się niestety kończy lekceważenie teoretycznie słabszego rywala i sądzenie, że rywal padnie na kolana prosząc o najniższy wymiar kary. Gratulacje należą się piłkarzom Gromu, ponieważ chyba sami nie sądzili, że 11 maja zapisze się złotymi zgłoskami w historii ich klubu w przeciwieństwie do tomaszowskich kibiców, którzy wczorajszy dzień będą latami wspominać jako czarny koszmar. Jak stwierdził po meczu szkoleniowiec Tomasovii Jacek Paszkiewicz piłkarzy za taką postawę nie ominą kary finansowe. Jedynym plusem wczorajszego meczu jest na pewno występ młodych zawodników Bartosza Iwanickiego oraz Kacpra Nastałka, który wczoraj zadebiutował w drużynie seniorów i po wejściu na boisko zaprezentował się bardzo dobrze.

***

Grom Różaniec – Tomasovia 3:1 (2:0)
bramki: Kusiak 5′, 71′, Rak 7′ – Iwanicki 86′ (karny)

 

Tomasovia: Goral – Konopa, Joniec, Misztal, Lasota (30′ Baran) – Juśkiewicz (33′ Zawiślak (67′ Oznański), Orzechowski, Szuta (77′ Nastałek), Raczkiewicz, Iwanicki-Kłos

 

Żółte kartki: Grelak – Joniec, Kłos, Piątkowski

 

Sędziował: Arkadiusz Łaszkiewicz (główny), Piotr Burak, Konrad Kostrubała (asystenci) – OKS Zamość

 

Widzów: 100