Gra niezła wynik jak porażka. Tomasovia – Chełmianka Chełm 0:0

TOMASOVIA - CHEŁMIANKA CHEŁM 030

 

W ramach XXXI kolejki, która rozegrana, została wczoraj piłkarze Tomasovii, podejmowali na swoim boisku Chełmiankę Chełm zajmująca przed meczem w Tomaszowie ósme miejsce. Dla piłkarzy naszego zespołu ten mecz był o przysłowiowe życie, ponieważ tylko zwycięstwo przedłużało ich nadzieje na utrzymanie w lidze. Niestety pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem i sytuacja podopiecznych trenera Jana Złomańczuka jeszcze mocniej się skomplikowała na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Wprawdzie do dwunastego miejsca tomaszowianie nadal tracą tylko dwa punkty, jednak terminarz gier w ostatnich trzech meczach nie jest sprzymierzeńcem „niebiesko-białych”.

 

 

Wczorajsze spotkanie nie było jakimś porywającym widowiskiem wręcz przeciwnie, był to typowy mecz walki. Jako pierwsi zagrożenie pod bramką rywali stworzyli piłkarze Tomasovii i miało to miejsce w 9 minucie. Wtedy to po rzucie wolnym i nieudanym uderzeniu Patryka Słotwińskiego piłka dosyć przypadkowo, trafiła po rykoszecie pod nogi Marcina Żurawskiego nie, był on w stanie oddać jednak strzału wskutek interwencji jednego z obrońców gości, a będącemu w polu karnym Piotrowi Jońcowi w oddaniu czystego strzału na bramkę przeszkodził Marek Grzywna i ostatecznie futbolówka padła łupem golkipera gości. Na odpowiedź Chełmianki nie było trzeba długo czekać raptem minutę, gdy strzał z 20 metrów oddał piłkarz z Ukrainy Vadym Semczuk, lecz jego uderzenie było zbyt lekkie i w dodatku niecelne. O sporym szczęściu tomaszowianie mogli mówić w 26 minucie, gdy po długim zagraniu w pole karne przez Marka Grzywnę piłkę przyjął Rafał Kycko, a jego uderzenie wylądowało na słupku bramki Łukasza Bartoszyka.

 

Na boiskowym zegarze wybiła minuta 29, kiedy dobry strzał z 19 metrów, oddał Arkadiusz Smoła niestety piłka, poleciała w to miejsce, gdzie stał akurat golkiper Chełmianki Łukasz Kijańczuk, który pewnie ją wyłapał. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później Tomasovia miała wyśmienitą okazję na zdobycie prowadzenia, lecz Patryk Słotwiński postanowił sam wykończyć wypracowaną przez siebie okazję, choć gdyby, zagrał futbolówkę do nieobstawionego w polu karnym Norberta Raczkiewicza, byłoby pewnie 1:0, a tak strzał tego pierwszego z wielkim trudem, ale wybronił bramkarz z Chełma. W pierwszej części gry nasza drużyna miała jeszcze jedną znakomitą szansę do zdobycia gola w 36 minucie, gdy po rzucie rożnym wykonywanym przez Igora Paskiva główkował Łukasz Chwała, ale tak jak podczas poprzedniego meczu na tomaszowskim stadionie z Avią Świdnik jego uderzenie obiło poprzeczkę bramki strzeżonej przez Łukasza Kijańczuka. Tym samym, mimo nieco większej ilości sytuacji bramkowych stworzonych od rywali piłkarze Tomasovii schodzili na odpoczynek do szatni, zaledwie z bezbramkowym remisem.

 

TOMASOVIA - CHEŁMIANKA CHEŁM 019

 

Druga połowa tak jak pierwsza rozpoczęła się od sytuacji Tomasovii, która miała miejsce w 61 minucie. Norbert Raczkiewicz posłał bardzo dobrą piłkę do Przemysława Orzechowskiego ten jednak nie, opanował jej tak jakby tego, chciał, a gdy już to, zrobił, wdał się w kiwki z obrońcami Chełmianki w polu karnym co, zakończyło się stratą futbolówki. Ta strata piłki mogła się bardzo szybko zemścić, ponieważ chełmianie wyprowadzili szybką kontrę, po której Rafał Kycko zagrał piłkę do Łukasza Młynarskiego, a ten obsłużył znakomitym podaniem Pawła Fornala, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Bartoszykiem, ale przegrał z nim pojedynek. Przez kolejne długie minuty na murawie trwała zacięta walka głównie w środku boiska, gdzie żadna z drużyn nie potrafiła przechytrzyć obrońców przeciwnego zespołu. Emocje wśród piłkarzy Tomasovii i kibiców zgromadzonych na trybunach sięgnęły zenitu w 76 minucie, gdy skandaliczny błąd w naszej ocenie wypaczający wynik spotkania popełnił arbiter meczu, który niepotrzebnie przerywał akcję naszego zespołu. Nie będziemy opisywali w relacji całej tej sytuacji, bo temu, poświęcimy oddzielnego newsa w końcu jak ktoś, chciał być największą gwiazdą na boisku to damy mu swoje pięć minut i na naszych łamach, pokazując jak się, zabija ducha sportu przez słabych sędziów.

 

TOMASOVIA - CHEŁMIANKA CHEŁM 060

 

Dodamy teraz tylko, że arbiter w tej sytuacji po prostu się kompletnie, skompromitował co, przyznawali wszyscy zarówno po stronie gospodarzy, jak i gości. W 81 minucie dobra akcja Ireneusza Barana, który, zagrał piłkę w pole karne do Piotra Jońca ten jak się, okazało niepotrzebnie, przepuścił futbolówkę do Norberta Raczkiewicza i akcja spaliła na panewce. Trzy minuty później walcząca do końca Tomasovia miała następną okazję, gdy z 15 metrów do bramki Chełmianki nie trafił Radosław Łeń. W 85 minucie swojego szczęścia strzałem z dystansu szukał Patryk Słotwiński jednak, była to próba nieudana. Ten sam zawodnik dwie minuty później uderzał z rzutu wolnego z około 30 metrów, lecz zmierzającą futbolówkę w okienko bramki wyłapał Łukasz Kijańczuk. W doliczonym czasie gry bramkarza gości próbował pokonać strzałem z 17 metrów Mateusz Bojarczuk, lecz znów górą był dobrze dysponowany podczas wczorajszego meczu bramkarz Chełmianki. Tuż przed zakończeniem meczu Kordian Sołtysiuk skierował piłkę do bramki Tomasovii, ale arbiter w tym przypadku odgwizdał pozycję spaloną i tym samym mecz zakończył się bezbramkowym remisem, który to wynik jest jak porażka dla podopiecznych trenera Złomańczuka.

 

TOMASOVIA - CHEŁMIANKA CHEŁM 035

 

Ten rezultat stawia zespół Tomasovii w jeszcze trudniejszej sytuacji niż była, ponieważ jak, pisaliśmy podczas meczu z Chełmianką, liczyło się tylko zwycięstwo. Wprawdzie tomaszowianie awansowali na trzynastą lokatę i mają raptem dwa punkty straty do miejsca dwunastego, lecz w ostatnich trzech kolejkach mają zdecydowanie trudniejszy terminarz od lublinian i Orła Przeworsk, więc naszym zdaniem będzie potrzebny prawdziwy cud, by w przyszłym sezonie nadal na al.Sportową przyjeżdżały zespoły III, a nie IV ligowe. Po meczu szkoleniowiec gości Artur Bożyk stwierdził wprost, że szkoda, byłoby by taki zespół z takimi piłkarzami, spadł do niższej klasy, lecz nie on pierwszy wyraża takie opinie ze strony trenerów rywali. Niestety rzeczywistość jest, jaka jest, a na podsumowanie i poszukanie odpowiedzi, dlaczego ten sezon jest taki kiepski bez względu na to, czy Tomasovia się utrzyma czy nie przyjdzie czas po rozgrywkach, które zakończą się 6 czerwca.

 

Po meczu doszło jeszcze do wymiany zdań pomiędzy kapitanem naszego zespołu, a częścią kibiców, która wyraźnie przychodzi na mecze, by tylko pokrzyczeć i powyzywać swoich piłkarzy. W stu procentach popieramy słowa, które poszły z ust naszego kapitana, bo od dawna apelujemy, by takiego czegoś po prostu nie było na tomaszowskim stadionie. Niestety do pewnej garstki nazwijmy to wprost idiotów nic nie dociera i jak przychodzili na mecze, by obrażać swoich zawodników tak nadal po to przychodzą. Może, więc czas najwyższy, by ktoś ochronie nakazał obserwowanie takich delikwentów, których jest dosłownie garstka i co mecz ta sama w końcu jeden z punktów regulaminu stadionu mówi że zabrania się używania wulgarnego i obraźliwego słownictwa, obrażania jakichkolwiek osób.

 

****

Tomasovia – Chełmianka Chełm 0:0

 

Tomasovia: Bartoszyk – Bojarczuk, Chwała, Joniec, Konopa-Żurawski (46’ Baran), Raczkiewicz, Paskiv, Smoła (71’ Misztal), Orzechowski (67’ Łeń) – Słotwiński

 

Żółte kartki: Chwała, Słotwiński, Konopa, Raczkiewicz, Misztal, Wojtowicz – Kycko, Grzywna

 

Sędzia: Piotr Kozłowski (główny), Marek Mirosław, Łukasz Szczołko (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 300