Efektowne pierwsze zwycięstwo. Górnik II Łęczna – Tomasovia 0:6

W ramach II kolejki IV ligi lubelskiej piłkarze Tomasovii udali się wczoraj do Łęcznej, gdzie na miejscowym stadionie zmierzyli się oni z rezerwami Górnika. Tomaszowianie po niespodziewanej wpadce u siebie z beniaminkiem Kłosem Chełm chcieli w kolejnym meczu odrobić stracone punkty i to im się udało, ponieważ zaaplikowali wczoraj łęcznianom pół tuzina goli nie tracąc żadnego.

Początek meczu to spokojna gra z obu stron, więc można powiedzieć, że pierwsze minuty przebiegły bez większych emocji. Jako pierwsi w tym meczu zaatakowali piłkarze Górnika, kiedy to w 11 minucie piłkę po ziemi w pole karne z prawego skrzydła wstrzelił Piotr Okuniewicz, jednak Bartłomiej Greniuk, jak i Aleks Aftyka nie zdążyli na szczęście do piłki by zamknąć akcję strzałem, więc wszystko zakończyło się tylko na strachu naszej drużyny. W 14 minucie było już jednak 1:0 dla piłkarzy Tomasovii. Michał Skiba obsłużył dobrym podaniem Nazara Melnychuka ten klepnął sobie piłkę z Ireneuszem Baranem, a następnie zagrał ją do Tomasza Kłosa, który wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Przemysławowi Orzechowskiemu, a ten będąc zupełnie bez opieki obrońców uderzeniem w długi róg bramkarza posłał piłkę do siatki gospodarzy. Piłkarze Górnika jeszcze dobrze nie otrząsnęli się ze straty pierwszego gola, a już w 18 minucie przegrywali różnicą dwóch goli. Po wykonaniu rzutu z autu przez piłkarza z Łęcznej fatalny błąd popełnił Miłosz Turewicz, który stracił piłkę na rzecz Nazara Melnychuka ten wyprowadził szybką kontrę, po której zagrał futbolówkę do Tomasza Kłosa, a nasz napastnik już wiedział co zrobić by zdobyć drugiego gola. Podopieczni trenera Jacka Fiedenia nie zamierzali się poddawać bez walki i pomiędzy 27 – 31 minutą trzykrotnie zagrozili bramce Tomasovii.

We wspomnianej 27 minucie Aleks Aftyka zagrał bardzo dobrą piłkę do Piotra Okuniewicza, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Zenonem Maksymiakiem, ale ten pojedynek na szczęście przegrał. Ten sam piłkarz Górnika stworzył poważne zagrożenie w 30 minucie po tym, jak wbiegł z lewej strony w pole karne jednak w tej groźnej sytuacji jego uderzenie trafiło w nogę Michała Skibę i jedyny zysk z tej akcji to rzut rożny. Minutę później po dobrym zagraniu piłki w pole karne z lewego skrzydła przez Kacpra Dudusia w znakomitej sytuacji znalazł się Bartłomiej Greniuk, ale jako że miał on przed sobą kapitana „niebiesko-białych” Michała Skibę to musiał zapomnieć o zdobyciu gola. Na tym zakończyła się gra gospodarzy w pierwszej połowie, ale za to Tomasovia nie zamierzała poprzestawać na dwóch zdobytych golach. W 39 minucie po przechwycie piłki przez Nazara Melnychuka nasza drużyna wyprowadziła kolejną szybką akcję, po której Karol Karólak wyłożył piłkę Damianowi Szucie ten znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Patrykiem Rojkiem i niczym rasowy napastnik zdobył kolejnego gola dla „niebiesko-białych”. To jednak nie był koniec egzekucji na gospodarzach w tej części. Tuż przed samą przerwą piłkę z rzutu rożnego w pole karne dośrodkował Michał Skiba najwyżej w szesnastce Górnika wyskoczył Tomasz Kłos i uderzeniem głową po raz czwarty skierował futbolówkę do bramki.

Zatem po pierwszej połowie nasi piłkarze mogli się udać do szatni na odpoczynek z uczuciem dobrze wykonanej swojej pracy w tej części gry. Druga część rozpoczęła się od ataków drużyny Tomasovii. W 49 minucie bardzo dobre zagranie Karola Karólaka ze skrzydła w pole karne, ale Tomasz Kłos i Damian Szuta nie zdołali zamknąć akcji golem, a uderzenie Volodomyra Chuikova poszybowało wysoko nad bramką. Kolejną popisową kontrę nasz zespół wyprowadził w 56 minucie, jednak po oddaniu strzału przez Tomasza Kłosa piłka minęła bramkę łęcznian. Napór tomaszowian przyniósł wreszcie efekt w 57 minucie. Damian Misztal wrzucił piłkę z autu w pole karne wprost do Tomasza Kłosa, który głową zagrał piłkę do Nazara Melnychuka, a ten bardzo ładnym uderzeniem z pierwszej piłki zdobył piątego gola dla Tomasovii. W 71 minucie groźny strzał w polu karnym Górnika oddał Przemysław Orzechowski, ale nie przyniosło to efektu bramkowego. Co innego trzy minuty później.

Po stracie piłki w środku boiska przez Patryka Orysza nasi piłkarze wyprowadzili którąś z kolei w tym meczu szybką kontrę, po której Nazar Melnychuk wstrzelił z lewego skrzydła piłkę wzdłuż pola karnego wprost do nadbiegającego Kamila Lasoty, a ten mając przed sobą tylko bramkarza zdobył dla Tomasovii jak się potem okazało ostatniego szóstego gola. Gospodarze wspierani głośnym dopingiem przez najwierniejszych swoich kibiców, którzy bojkotując przenosiny pierwszej drużyny do Lublina, za co nieźle oberwało się wczoraj prezesowi Arturowi Kapelko wspierają zespół rezerw walczyli dla nich do końca choćby o honorowego gola. Znakomitą okazję ku temu mieli w 75 minucie po tym, jak spod końcowej linii boiska Patryk Orysz wyłożył piłkę Bartłomiejowi Greniukowi, a ten mając przed sobą tylko Zenona Maksymiaka przegrał z nim pojedynek. Ostatnia godna odnotowania akcja miała miejsce w 79 minucie, kiedy to Kamil Lasota wyłożył piłkę w pole karne Karolowi Karólakowi, ale ten niestety fatalnie przestrzelił. Więcej nic się w tym meczu nie działo i Tomasovia odniosła pewne wysokie zwycięstwo.

W najbliższą niedzielę 14 sierpnia piłkarze Tomasovii zagrają na własnym boisku, gdzie w meczu derbowym zmierzą się z Hetmanem Zamość. Już dziś na ten mecz serdecznie zapraszamy kibiców obu drużyn. Początek godz. 17:00.

PS. Górnik tylko w Łęcznej!

***

Górnik II Łęczna – Tomasovia 0:6 (0:4)
bramki: Orzechowski 14′, Kłos 18′, 45′, Szuta 39′, Melnyczuk 57′, Lasota 74′

Tomasovia: Maksymiak – Misztal, Chuikov, Smoła (80′ Wasyl), Skiba – Orzechowski, Karólak, Szuta (65′ Gęborys), Baran (75′ Śrótwa) – Melnyczuk – Kłos (57′ Lasota)


Sędziował: Tomasz Korszeń (główny), Artur Krasowski, Paweł Smyk (asystenci) – OKS Biała Podlaska

Widzów: 150