Dobry mecz, lecz miejsce spadkowe. Tomasovia – Izolator Boguchwała 0:0

W ramach przedostatniej XXXIII kolejki piłkarze Tomasovii po raz ostatni w tym sezonie wystąpili przed własną publicznością, gdzie za rywali mieli zawsze wymagający zespół Izolatora Boguchwała. Mimo dobrego meczu z obu stron najwierniejsi sympatycy naszego zespołu nie obejrzeli żadnych bramek, a tym samym tak bardzo potrzebnego i wyczekiwanego zwycięstwa.

 

Jednak spotkanie, mimo braku goli nie było nudne, ponieważ oba zespoły postawiły na otwarty futbol, przez co okazji bramkowych nie brakowało zarówno jednej, jak i drugiej drużynie. Podczas pierwszej połowy najlepsze okazje mieli ze strony gości Krzysztof Szymański w 10 minucie, który po odgwizdaniu przez arbitra rzutu wolnego pośredniego w polu karnym trafił na szczęście w wybiegającego Michała Skibę. Inną dobrą okazję przyjezdni mieli w 38 minucie, gdy z 15 metrów uderzał Jaromir Skiba, jednak to uderzenie było zbyt lekkie i niecelne, choć zawodnik Izolatora sygnalizował jeszcze rękę u Piotra Jońca, lecz niewiele mu to dało, gdyż gwizdek arbitra milczał. Natomiast po stronie naszego zespołu najlepszych szans na pokonanie golkipera nie wykorzystali Michał Skiba, po którego strzale sprzed pola karnego w 29 minucie bramkarz z Boguchwały wprawdzie na raty, ale jednak zdołał wybronić piłkę uprzedzając tym samym Patryka Słotwińskiego i Norberta Raczkiewicza przed dobitką. Tomaszowianie również w tym meczu mieli sporego pecha, ponieważ po rzucie wolnym na wysokości pola karnego Izolatora i dośrodkowaniu futbolówki w szesnastkę przez Patryka Słotwińskiego piłka po uderzeniu głową przez Piotra Jońca trafiła w słupek. To był trzeci mecz z rzędu u siebie, gdzie piłkarze Tomasovii, zamiast trafiać, do bramki przeciwników obijali jej słupki.

 

foto Izolator 029

 

Nie mniej ciekawa była druga część meczu, gdzie obie drużyny dążyły do zdobycia zwycięskiego gola. Lepiej zaczęli ją podopieczni trenera Złomańczuka, gdzie w 47 minucie próbowali trafić do bramki Piotr Joniec, a następnie Patryk Słotwiński, lecz niestety ta sztuka, im się nie udała. Trzy minuty później Przemysław Orzechowski poradził sobie na skrzydle z Marcinem Brogowskim wbiegł z piłką w pole karne i oddał bardzo dobre uderzenie w krótki róg bramki, jednak golkiper gości Dawid Kaszuba zdołał sparować futbolówkę na korner. Goście nie zamierzali być dłużni i w 53 minucie po podaniu Jaromira Skiby w znakomitej sytuacji znalazł się Michał Bereś, ale jego uderzenie po dalszym słupku na szczęście minęło bramkę Łukasza Bartoszyka. Dwie minuty później rzut wolny dla Tomasovii z około 25 metrów piłka po uderzeniu Patryka Słotwińskiego trafia, zaledwie w boczną siatkę bramki. Gdy boiskowy zegar wskazywał 58 minutę zakotłowało się w polu karnym Izolatora Boguchwała po rzucie rożnym wykonywanym przez Igora Paskiva, jednak mimo trzech oddanych strzałów na bramkę przez Marcina Żurawskiego, Michała Skibę i Patryka Słotwińskiego piłka nie znalazła się w bramce rywali. Mający sporo ochoty do gryPrzemysław Orzechowski próbował sfinalizować celnym strzałem akcję z 68 minuty, ale niestety znów piłka jak zaczarowana poszybowała wysoko nad bramką. Kilka niewykorzystanych sytuacji przez piłkarzy Tomasovii mogło się zemścić w 71 minucie. Wtedy to dośrodkowania w polu karnym tomaszowian autorstwa Michała Beresia nie wykorzystał Paweł Rzeźnik, który uderzeniem głową z trzech metrów fatalnie przestrzelił.

 

foto Izolator 052

 

Minutę później bardzo dobra indywidualna akcja Marcina Żurawskiego zakończona uderzeniem sprzed pola, jednak przy strzale piłka odbiła się jeszcze od Zbigniewa Dąbka co zdecydowanie zmniejszyło silę uderzenia i bramkarz gości dzięki temu nie miał większych problemów z obroną. W 81 minucie kolejna groźna akcja Izolatora, po której ostatecznie nie udało się przechytrzyć Bartoszowi Karwatowi naszego bramkarza. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później ten sam zawodnik uderzał z dystansu, lecz niecelnie. Obie drużyny kończyły spotkanie w ciemnościach, ponieważ nad tomaszowskim stadionem zebrały się czarne chmury, z których zaczął padać deszcz, lecz to nie przeszkodziło im w kontynuowaniu tego w sumie bardzo dobrego meczu. Multum szczęścia piłkarze Tomasovii mieli w 86 minucie, kiedy to w sytuacji sam na sam z Łukaszem Bartoszykiem znalazł się autor dziesięciu goli w tym sezonie Krzysztof Szymański, ale i jemu nie udało się trafić do bramki.

 

Wprowadzony na boisko w drugiej połowie Ireneusz Baran próbował przechytrzyć bramkarza gości Dawida Kaszubę uderzeniem sprzed pola karnego, jednak górą w tej sytuacji był ten drugi. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę z lewego skrzydła w pole karne wrzucił Michał Bereś na szczęście futbolówka po uderzeniu głową przez Pawła Rzeźnika poszybowała nad bramką „niebiesko-białych”. W drugiej z doliczonych minut zupełnie idiotyczny faul przy linii bocznej boiska popełnił Adrian Burak, który wyciął równo z trawą Ireneusza Barana, i arbitrowi nie pozostało nic innego, jak ukarać piłkarza Izolatora żółtą kartką, a że była to druga taka kartka tego zawodnika to musiał się on przedwcześnie udać do swojej szatni. Na wykorzystanie osłabienia rywali naszym graczom zabrakło już czasu i mecz zakończył się remisem, który jak przyznawali przedstawiciele obu klubów po meczu nie krzywdzi żadnej z drużyn, choć jedni, jak i drudzy mają prawo mieć lekki niedosyt.

 

foto Izolator 098

 

Niestety po tym spotkaniu piłkarze Tomasovii spadli w tabeli na 14 spadkowe miejsce i raczej mało prawdopodobne, by się z niego już wygrzebali, ponieważ jak wiemy w ostatnim meczu nasza drużyna zagra w Lublinie na „Arenie Lublin” z Motorem, który nie zwykł rozdawać punktów na swoim boisku. Choć z drugiej miniona kolejka była kolejką cudów, bo kto by się spodziewał, że Stal Kraśnik ogra w Krośnie Karpaty, czy Podlasie będzie lepsze od Sokoła w Sieniawie? Walczyć trzeba do końca i miejmy nadzieję, że piłkarze Tomasovii nie przestraszą się swojego kolejnego rywala i nowoczesnego dużego obiektu, który robi spore wrażenie i powalczą bez względu na wszystko o komplet punktów.

 

***

 

 

Tomasovia – Izolator Boguchwała 0:0

 

Tomasovia: Bartoszyk – Bojarczuk, Joniec, Chwała, Skiba — Smoła (74′ Łeń), Żurawski, Raczkiewicz, Paskiv (78′ Groborz), Orzechowski, Słotwiński (74′ Baran)

 

Żółte kartki: Smoła, Skiba, Paskiv, Raczkiewicz, Orzechowski – Adrian Burak, Dziedzic

 

Czerwona kartka: Adrian Burak 90+2 za drugą żółtą

 

Sędziowie: Konrad Tomczyk (główny), Paweł Drabik, Damian Kublas (asystenci) – OKS Jarosław

 

Widzów: 300