Defensywnie ustawieni gospodarze przerwali serię zwycięstw . Lewart Lubartów – Tomasovia 0:0

W ramach XV kolejki spotkań piłkarze Tomasovii udali się do Lubartowa, by na tamtejszym boisku powalczyć o ligowe punkty z miejscowym Lewartem. Oba zespoły w minionym sezonie występowali na boiskach III ligi lubelsko-podkarpackiej, więc garstka kibiców, która pojawiła się na stadionie liczyła na dobre widowisko piłkarskie. Niestety głównie za sprawą gospodarzy, którzy skupili się bardziej na głębokiej defensywie niż na ofensywie widzowie obejrzeli przeciętny mecz, w którym nie zobaczyli tego, co jest najważniejsze w piłce nożnej, czyli bramek.

Piłkarze Tomasovii we wczorajszym meczu wystąpili bez Damiana Misztala, który musiał odpokutować karę za nadmiar żółtych kartek oraz bez Nazara Melnychuka, którego z gry wykluczył uraz odniesiony podczas meczu z LKS Milanów. Pomimo tego, to tomaszowianie byli bardziej zainteresowani zwycięstwem i gdyby wykorzystali w pierwszej połowie swoje okazje to odnieśliby kolejne zwycięstwo, lecz tym razem zabrakło skuteczności lub też na wysokości zadania stawał golkiper Lewartu Adrian Parzyszek, który gospodarzom wybronił ten mecz. Jednak jako pierwsi w 3 minucie groźną akcję w pierwszej połowie przeprowadzili gospodarze po tym, jak futbolówkę w środkowej strefie boiska stracił Paweł Staszczak jeden z graczy Lewartu zagrał piłkę do Mateusza Kompanickiego, a ten widząc wysuniętego od bramki Patryka Rojka przelobował go, lecz nie trafił w światło pustej bramki. Jeszcze lepszą okazję do zdobycia gola miała Tomasovia w 19 minucie, kiedy to Ireneusz Baran zagrał piłkę do Krzysztofa Zawiślaka ten zagrał znakomitą piłkę Tomaszowi Kłosowi, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz niestety nasz napastnik zamiast do bramki trafił tylko w nogę bramkarza Lewartu.

 

Trzy minuty później kolejna akcja naszego zespołu, po której Krzysztof Zawiślak zabrał się z futbolówką w pole karne lubartowian, lecz ofiarnym wślizgiem popisał się obrońca miejscowych Kamil Piasek, dzięki czemu uniemożliwił on oddanie skutecznego strzału naszemu napastnikowi. Odpowiedź Lewartu nastąpiła w 31 minucie. Wtedy to Karol Bujak wrzucił piłkę w pole karne na głowę Patryka Stopy na szczęście jego uderzenie nie trafiło do bramki Tomasovii. Pomiędzy 34, a 36 minutą podopieczni trenera Sadowskiego przycisnęli jeszcze bardziej gospodarzy i w tym czasie wykonywali serię rzutów rożnych. Już przy pierwszej próbie po krótko rozegranym rogu pomiędzy Karolem Karólakiem i Wojciechem Gęborysem piłka dotarła do Tomasza Kłosa, którego uderzenie zablokowali obrońcy gospodarzy, jednak futbolówka dotarła jeszcze pod nogi Pawła Staszczaka, który ze znacznej odległości przymierzył w samo okienko bramki Lewartu, ale utracie bramki zapobiegł fantastyczną paradą Adrian Parzyszek. Przy czwartym rzucie rożnym piłkę w pole karne wrzucił Michał Skiba wprost na głowę Piotra Karwana ten niestety nie trafił do siatki miejscowych. Sporego pecha tomaszowianie mieli w 38 minucie, gdy piłkę na prawym skrzydle przechwycił Damian Szuta, który zdecydował się na indywidualną akcję i będąc w polu karnym oddał uderzenie, po którym futbolówka odbiła się od słupka bramki Lewartu i wyszła w pole gry. W 41 minucie sprytne uderzenie w polu karnym gospodarzy oddał Krzysztof Zawiślak, jednak po raz kolejny strzegący bramki Lewartu Adrian Parzyszek uratował swój zespół od utraty gola. A więc po pierwszej połowie wynik meczu był bezbramkowy, choć przy lepszej skuteczności Tomasovia mogła, a nawet powinna prowadzić różnicą dwóch-trzech goli.

 

 

Pierwsza połowa kosztowała obie drużyny sporo sił na niezbyt dobrym boisku w Lubartowie, więc druga część gry nie była już tak dynamiczna w wykonaniu Tomasovii, jak ta pierwsza. W 50 minucie po kornerze dla Lewartu piłka dotarła pod nogi Dawida Iskierki, który oddał dobry strzał z dystansu, ale w sam środek bramki gdzie był Patryk Rojek. W odpowiedzi dobra okazja Tomasovii w 53 minucie, kiedy to piłkę z prawego skrzydła wrzuca w pole karne Damian Szuta, lecz uderzenie Krzysztofa Zawiślaka przechodzi nad bramką Lewartu. Przez kolejne długie minuty kibice nieźle się wynudzili i wymarzli, ponieważ na boisku niewiele dobrego się działo poza męską twardą walką głównie w środkowej części boiska. Dopiero w 70 minucie po rzucie rożnym główkował Michał Walaszek, ale i on nie skierował piłki do bramki.

 

 

W 80 minucie dobra składna akcja Lewartu, po której piłkę z lewego skrzydła w pole karne wrzucił Dawid Pikul wprost na głowę Mateusza Kompanickiego, a ten mimo dobrej okazji posłał piłkę ponad bramką. Gdy wybiła 82 minuta Karol Karólak zagrał piłkę w pole karne do Ireneusza Baran, a ten z 7 metrów oddał tyleż mocny co niecelny strzał. Nadeszła 90 minuta i wtedy Tomasovia miała piłkę meczową. Karol Karólak wrzucił piłkę z autu w pole karne na głowę Krzysztofa Zawiślaka, który przedłużył podanie do Arkadiusza Smoły, a ten efektowną przewrotką próbował umieścić futbolówkę w bramce, lecz niestety ta nieznacznie minęła bramkę Lewartu. Tym samym kibice zgromadzeni na stadionie w Lubartowie nie obejrzeli bramek, choć bardziej jeden punkt powinien satysfakcjonować miejscowych, którzy od początku założyli sobie bardziej  zdobycie punktu niż trzech oczek i we wczorajszym meczu zagrali bardzo bojaźliwie i defensywnie, na czym bez wątpienia straciło całe widowisko.

 

Po wczorajszym pojedynku piłkarze Tomasovii zajmują czwarte miejsce w tabeli. Następny mecz nasi piłkarze rozegrają w niedzielę 6 listopada, kiedy to na własnym boisku o godz. 11:00 zmierzą się z Lublinianką Lublin.

 

***

 

Lewart Lubartów – Tomasovia 0:0

 

Tomasovia: Rojek – Szuta (87′ Lasota), Smoła, Karwan, Skiba – Gęborys (75′ Chuikov), Karólak, Staszczak, Baran, Kłos (60′ Orzechowski) – Zawiślak

 

Żółte kartki: Bujak – Skiba

 

Sędziowie: Konrad Gąsiorowski (główny), Paweł Smyk, Patryk Tarasiuk (asystenci) – OKS Biała Podlaska

 

Widzów: 100