Czerwono i bez punktów. Polonia Przemyśl – Tomasovia 3:1

foto: przemysl.naszemiasto.pl / Łukasz Solski

W minioną sobotę piłkarze Tomasovii rozegrali ostatnie spotkanie ligowe w ramach rundy jesiennej, gdzie w Przemyślu rywalizowali o ligowe punkty z miejscową Polonią. Nasza drużyna udawała się na stadion „Przemyskiej Barcelony” by powalczyć o przerwanie fatalnej serii porażek, jakie przytrafiły się ostatnio „niebiesko-białym”. Niestety nasi piłkarze zaliczyli kolejną już szóstą z rzędu porażkę.

Od pierwszego gwizdka arbitra tomaszowianie obrali defensywną taktykę wyczekując swoich szans w szybkich kontratakach. Taki plan sprawdzał się doskonale podczas pierwszych 45 minut, ponieważ podczas pierwszej części Tomasovia kilkakrotnie wyprowadziła szybkie kontry, gdzie obrońcom gospodarzy dawał się szczególnie we znaki Marcin Żurawski, który tym razem wystąpił w ataku. Potwierdzeniem bardzo dobrej postawy w pierwszej części była bramka z 17 minuty, gdzie pod naciskiem wspomnianego Marcina Żurawskiego błąd popełnił Damian Barszczak, który chcąc zagrać futbolówkę do wybiegającego golkipera Piotra Krzanowskiego zrobił to tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej siatki. Tym samym po 559 minutach piłkarze Tomasovii z pomocą rywala zdobyli bramkę. Po stracie bramki wyraźnie zaskoczeni takim obrotem spraw gospodarze nie mieli zbytnio pomysłu na swoje akcje, a jeżeli podchodzili pod bramkę Łukasza Bartoszyka to wszystkie akcje były kasowane skutecznie przez naszych piłkarzy.

foto: przemysl.naszemiasto.pl / Łukasz Solski

Mało tego to nasi gracze mogli zdobyć kolejne bramki przed przerwą, ponieważ okazji ku temu nie brakowało. W 32 minucie na bramkę Polonii uderzał z około 20 metrów Mariusz Ratyna, lecz w tej sytuacji miejscowych od utraty bramki uratowała poprzeczka. Równie groźnie było 10 minut później, gdy na strzał zdecydował się Marcin Żurawski niestety i tym razem nie była to skuteczna próba, ponieważ futbolówka minimalnie minęła spojenie słupka i poprzeczki gospodarzy. Nie mniej po dobrej grze piłkarze Tomasovii zasłużenie prowadzili po pierwszej połowie i sympatycy naszego zespołu, którzy wybrali się do Przemyśla mieli twarde podstawy do tego, by liczyć na zwycięstwo.

Druga połowa rozpoczęła się najgorzej jak tylko mogła dla Tomasovii, ponieważ już minutę po przerwie Arkadiusz Smoła, który w przerwie zmienił Damiana Szutę zupełnie niepotrzebnie sfaulował w polu karnym zawodnika gospodarzy i ci mieli rzut karny, a nasz zawodnik dodatkowo ujrzał bezpośrednią czerwoną kartkę, więc cały plan na drugą część meczu w tym momencie legł w gruzach. Egzekutorem rzutu karnego był Arkadiusz Gosa, lecz przegrał on pojedynek z Łukaszem Bartoszykiem. Skuteczna interwencja naszego golkipera i kapitana zarazem dodała jeszcze bardziej wiary w końcowy sukces w końcu kilka tygodni wcześniej w Wólce Pełkińskiej również grali oni w osłabieniu po czerwonej kartce dla Igora Paskiva i nie dali sobie wbić ani jednego gola. Kto wie jak potoczyłby się ten mecz, gdyby znakomitą okazję na 2:0 wykorzystał Krzysztof Zawiślak? Nasz napastnik mijając bramkarza miał przed sobą praktycznie pustą bramkę i gdy wydawało się, że skieruje futbolówkę do siatki gospodarzy przewrócił się, dzięki czemu podopieczni trenera Pawła Załogi mogli odetchnąć z ulgą.

foto: przemysl.naszemiasto.pl / Łukasz Solski

Od tego momentu do głosu coraz bardziej zaczęli dochodzić miejscowi i na efekty miejscowi kibice nie musieli zbyt długo czekać. W 66 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i błędach w kryciu najlepiej w polu karnym odnalazł się Damian Barszczak, który strzałem pod poprzeczkę zdobył wyrównującego gola. Minęły, zaledwie dwie minuty i ten sam zawodnik zdobył drugiego gola i znów nie najlepsze krycie w polu karnym defensorów Tomasovii, którzy po rzucie rożnym pozwolili obrońcy gospodarzy oddać skuteczny strzał. Można powiedzieć, iż zawodnik Polonii tym samym skutecznie i to z nawiązką zrehabilitował się za gola samobójczego. Mecz ostatecznie został rozstrzygnięty w 84 minucie, kiedy to Arkadiusz Gosa zdobył trzeciego gola dla swojej drużyny. Tomaszowianie dodatkowo kończyli mecz w 9, ponieważ w 89 minucie za zbyt agresywny atak nogami na nogi piłkarza Polonii czerwoną kartkę obejrzał Damian Misztal. Tym samym ku radości miejscowych kibiców komplet punktów pozostał w Przemyślu, a Tomasovia poniosła po walce szóstą z rzędu porażkę.

Po sobotnim meczu nasza drużyna spadła na 15 lokatę w tabeli i już w najbliższą środę w ramach XVIII kolejki, a więc pierwszej wiosennej, która rozegrana zostanie awansem zmierzy się w Lubartowie z tamtejszym Lewartem.

****

Polonia Przemyśl – Tomasovia 3:1(0:1)
bramki: Barszczak 66′, 68′, Gosa 84′ – Barszczak 17′ (samobój)

 

Tomasovia: Bartoszyk – Konopa, Misztal, Joniec, Baran – K. Zawiślak (66′ Iwanicki), Szuta (46′ Smoła), Paskiv (76′ Ivlev), Orzechowski – Ratyna (56′ Raczkiewicz) – Żurawski

 

Żółte kartki : Gosa, Świst – Szuta, Misztal, Raczkiewicz

 

Czerwone kartki: Arkadiusz Smoła 46′ (bezpośrednia za faul), Damian Misztal 89′ (bezpośrednia za faul)

 

Sędziował: Radosław Wąsik (główny), Rafał Wójcik, Michał Mikulski (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 200