Bramkarz rywali bohaterem swojej drużyny. Tomasovia – Włodawianka Włodawa 4:0.

W ramach XXVIII kolejki spotkań o mistrzostwo IV ligi lubelskiej piłkarze Tomasovii w niedzielne popołudnie zagrali na własnym boisku, gdzie podejmowali dziewiąty zespół rozgrywek Włodawiankę Włodawa. Goście do Tomaszowa Lubelskiego przyjechali w skromnym 12 – osobowym składzie i z góry wydawało się, że stoją na straconej pozycji. Spotkanie tylko to potwierdziło, ponieważ Tomasovia z dużą łatwością odniosła zwycięstwo i gdyby nie golkiper przyjezdnych Maciej Danielczuk, który został cichym bohaterem swojej drużyny, to Włodawianka wyjechałaby ze zdecydowanie większym bagażem goli, a wynik oscylowałby w okolicach dwucyfrowego.

 

Sygnał do szturmu na bramkę przeciwnika już w 2 minucie meczu dał Ireneusz Baran, który znalazł się w dobrej sytuacji do strzelenia gola, ale jego uderzenie na rzut rożny sparował golkiper gości. Pierwszą sytuację w meczu piłkarze Włodawianki mieli w 6 minucie, kiedy to, po długim podaniu z własnej połowy Wojciecha Więcaszka w sytuacji sam na sam z Patrykiem Rojkiem znalazł się Mateusz Kędzierski, lecz na szczęście ten trafił tylko w nogę golkipera tomaszowian. Dwie minuty później podopieczni trenera Sadowskiego zdobyli pierwszego gola. Po bardzo dobrze rozegranym wyrzucie z autu pomiędzy Michałem Skibą i Ireneuszem Baranem ten drugi wrzucił z lewego skrzydła piłkę w pole karne wprost do niepilnowanego Nazara Melnychuka, a ten uderzeniem głową z 14 metrów posłał po raz pierwszy piłkę do bramki rywali. W 12 minucie groźnie z rzutu wolnego uderzył Michał Skiba, jednak golkiper przyjezdnych sparował piłkę na korner. Chwilę później nasz zawodnik ustawił piłkę w prawym narożniku boiska, po czym wrzucił ją w pole karne do Piotra Karwana, który oddał z 5 metrów ładny strzał z woleja, lecz i tym razem piłka nie zatrzepotała w bramce rywali.

 

 

Gdy boiskowy zegar wskazywał 19 minutę „niebiesko-biali” zdobyli drugą bramkę. Piłkę w pole karne do Karola Karólaka wrzucił Marcin Żurawski, a nasz pomocnik mimo, że był blokowany przez jednego z obrońców, okazał się najsprytniejszy w polu karnym, kierując futbolówkę do bramki. Ochotę na strzelenie gola miał również Michał Skiba po rzucie rożnym wykonywanym w 24 minucie przez Karola Karólaka, jednak piłka po jego uderzeniu głową nie trafiła do bramki gości. Piłkarze Włodawianki swoją drugą, a jak się potem okazało ostatnią okazję do zdobycia gola, mieli w 26 minucie. Wtedy to wykonywali oni rzut wolny na wysokości ławki rezerwowych Tomasovii, a dokładniej Wojciech Więcaszek, który zdecydował się na bezpośredni strzał, po którym piłkę „wypluł” Patryk Rojek, a uderzenie z przewrotki Łukasza Bartnika okazało się nieskuteczne. Dwukrotnie swojego szczęścia w 32 i 33 minucie próbował Łukasz Mruk, lecz w pierwszym przypadku przy próbie przelobowania znakomitą interwencją popisał się bramkarz Włodawianki Maciej Danielczuk, natomiast przy drugiej zabrakło nieco precyzji i piłka po główce naszego zawodnika minęła bramkę. Piłkarze Tomasovii ani myśleli zwalniać tempa i w dalszym ciągu szturmowali bramkę gości w poszukiwaniu kolejnych goli. Swego dopięli w 38 minucie, po tym, jak w pole karne z futbolówką wbiegł Nazar Melnychuk i uderzeniem z 5 metrów po tzw. dalszym rogu bramki zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. Jeszcze przed przerwą po wrzutce z prawego skrzydła groźnie w polu karnym główkował Ireneusz Baran, lecz piłka poszybowała wysoko nad bramką.

 

 

Druga połowa różniła się od pierwszej tylko tym, że drużyna Włodawianki nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod bramką Tomasovii, można wręcz powiedzieć, iż było to starcie pomiędzy naszym zespołem a bramkarzem gości, który uwijał się jak w ukropie raz za razem. Przykładem tego niech będzie sytuacja z 54 minuty, kiedy to z 16 metrów uderzał Nazar Melnychuk, jednak golkiper gości odbił piłkę do boku, która dotarła wprost do Ireneusza Barana, lecz futbolówka po jego uderzeniu głową trafiła w słupek. To nie był jednak jeszcze koniec tej akcji, ponieważ piłkę na „szesnastce” otrzymał Karol Karólak, który oddał ładne mierzone uderzenie, ale po raz kolejny na wysokości zadania stanął Maciej Danielczuk. W 64 minucie groźnie z 16 metrów uderzył Michał Skiba bramkarz gości efektowną paradą znów broni strzał. Cztery minuty później po rzucie wolnym i dośrodkowaniu Michała Skiby z bliskiej odległości główkował Piotr Karwan, jednak i on przegrał pojedynek z bramkarzem. W 70 minucie Nazar Melnychuk mógł zdobyć swojego trzeciego gola, ale tym razem będąc sam na sam z Maciejem Danielczukiem przegrał ten pojedynek. Chwilę później z dystansu przymierzył Bartosz Iwanicki, lecz niecelnie.

 

 

Nadeszła 77 minuta, kiedy to z 16 metrów uderzył Ireneusz Baran, jednak za lekko i piłka padła łupem golkipera. Nasi piłkarze, a już na pewno kibice zasiadający na trybunach z niedowierzaniem kręcili głowami, jak przy tylu sytuacjach mogły nie paść kolejne bramki. Odpowiedź jest bardzo prosta to była zasługa bramkarza gości, którego szczęście nie opuszczało tego dnia mimo puszczenia wcześniej trzech bramek. Tak było w kolejnej sytuacji z 78 minuty, kiedy to sprzed pola karnego uderzał Tomasz Kłos, jednak bramkarz zdołał dotknąć piłki i tomaszowianie mieli tylko rzut rożny. Minutę po tej sytuacji Karol Karólak wrzucił piłkę w pole karne wprost na głowę Arkadiusza Smoły, lecz tym razem futbolówka minęła znacznie bramkę. W 82 minucie z dystansu uderzył Nazar Melnychuk, tyle że za lekko i w środek bramki, gdzie stał bramkarz. Pięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry tomaszowianie wykonywali rzut wolny z 19 metrów, jednak piłka po uderzeniu Michała Skiby nie trafiła do bramki. Piłkarze Tomasovii bramkarza gości pokonali dopiero w 87 minucie. Dokładniej uczynił to Tomasz Kłos, który wykorzystał swoją szansę po znakomitym prostopadłym podaniu Karola Karólaka. Sędzia meczu przedłużył spotkanie o minutę i właśnie w tej minucie podopieczni trenera Sadowskiego przeprowadzili szybką kontrę, po której Tomasz Kłos zagrał piłkę wzdłuż bramki do zamykającego akcję Bartosza Iwanickiego, który skierował futbolówkę w stronę bramki, ale uczynił to za lekko i obrońcy wybili ją z linii bramkowej. Chwilę później arbiter zakończył ten jednostronny pojedynek.

 

Po wczorajszym zwycięstwie piłkarze Tomasovii zajmują nadal 4 miejsce w ligowej tabeli. Najbliższy mecz ligowy nasz zespół rozegra w niedzielę 21 maja w Biłgoraju, gdzie o godz. 17:00 zmierzy się z miejscową Ładą 1945.

 

***

 

Tomasovia – Włodawianka Włodawa 4:0 (3:0)

bramki: Melnychuk 8′, 38′, Karólak 19′, Kłos 87′

 

Tomasovia: Rojek – Żurawski, Karwan (68′ Piątkowski), Smoła, Skiba – Staszczak (68′ Śrótwa), Karólak, Baran, Mielniczuk, Mruk (60′ Iwanicki) – Zawiślak (46′ Kłos)

 

Żółte kartki: Drahanczuk, Błaszczuk (Włodawianka)

 

Sędziował: Michał Wasil (główny), Rafał Wójcik, Grzegorz Kukuryk (asystenci) – KS Lublin

 

Widzów: 350